
Był moment, że bardzo się bałem kompromitacji. Tychy zaczęły grać swoje, doping siadł przy oprawie, kilka strat, nerwy na trybunach, doszły podpalone serpentyny i zamieszanie z ratowaniem flag i band. Do tego wyniki na innych stadionach mówiły, że jest źle. Dodać jeszcze trzeba serpentyny przy rożnym, które mogły zakończyć spotkanie jakby trafiły pół metra w bok, prosto w tyski łeb...
Doping na rozgrzewce i szkocja były tak słyszalne poza stadionem, że chyba ci na cmentarzu się pobudzili. Taktyczne opóźnienie meczu, niebieska ściana dymu i niesamowite pierd***cie dopingiem od początku po prostu nie do opisania. To co się stało po bramce Szczepka też. Nie szło przestać krzyczeć czy skakać, łzy pojawiły się na wielu twarzach. Takich emocji na prawdę nie było ani przy poprzednich awansach, ani walce o LE czy medale. Odliczaliśmy każde 5 minut dzielące nas od ekstraklasy aż pojawił się prawdziwy szał. Tego nie uda się nigdy zapomnieć. Łzy, duma, radość, po prostu napisaliśmy historię. Chciałbym, żeby pojawiło się podsumowanie takie dwugodzinne ostatnich 6 lat. Asceto do roboty!

No i decyzja o świętowaniu na Cichej- gdzie jak nie w domu? Do tego bez ograniczeń po prostu setki kilogramów pirotechniki- po prostu piękne

Ta noc zostanie z nami na długo!