ruuby pisze: ↑30 mar 2025, o 07:29
Jak trzeba grać z nożem na gardle pokozali PIŁKARZE Śląska Wrocław a nie to co odpiedalalją nasi pajace
Piłkarze Śląska Wrocław wcześniej kilkanaście razy pokazywali jak nie należy grać i byli przeklinani przez swoich kibiców jako niewypały, darmozjady, dywersanci - jednym słowem każdy z nich był Monetą, Atkonisem i Fosą więc nie zapatrywałbym się na WKS i stawiał ich jako przykład czegokolwiek.
Co do samego meczu - widziałem tylko pierwszą połowę i wyglądało to bardzo dobrze - wysoki pressing, celne podania, odbiór piłki, asekuracja, przerzuty i ilość dogodnych sytuacji zakończonych strzałem - to wszystko wyglądało lepiej jak w każdym wiosennym meczu a nawet lepiej gdyby zebrać te wszystkie mecze razem nie mieliśmy łącznie w nich 45 minut tak dobrej gry - oczywiście biorę pod uwagę z kim graliśmy ale nad Siedlcami też nie dominowaliśmy jak tutaj.
Nie miałem nawet pretensji o tą skuteczność bo czułem że jak zagramy drugą połowę tak samo to bramki dla nas są kwestią czasu.
Nie wiem co się stało? czy ich trener przeczytał Szulczka i zmienił ustawienie? Czy w przerwie pojawiło się rozluźnienie, czy jak dostaliśmy pierwszą to się znów posraliśmy?
Gdzie jest lider tej drużyny? Dlaczego trzech nominalnych kapitanów od Ex (Fosa, Sadlok, Moneta) to najsłabsze ogniwa i pełnią swoje funkcje na ławce a nie boisku. Od tego chyba trzeba zacząć - postawić na lidera który gra i tego Szulczek nie zrobił podobnie jak jego poprzednicy. Bez tego drużyna nie będzie miała charakteru choćbyśmy im założyli na plecy dwa razy więcej GPS i użyli jeszcze więcej wahadeł.
Nie wiem jak straciliśmy te gole bo mam póki co wstręt na oglądanie powtórki i tabeli ale przed meczem zdziwiły mnie personalia w obronie, dlaczego na ławie siedział Lukić skoro ostatni mecz zagraliśmy na zero a trener mówi o pracy nad stabilizacją w obronie - niedyspozycja? obawa przed wykartkowaniem na Legię? O co kaman?
Ostatnia rzeczą byłaby zmiana trenera tak jak błędem była poprzednia zmiana - to dzisiaj już widać, że nie ma trenerów cudotwórców którzy w 2 tygodnie zmienią wszystko co było złe. Błędy leżą gdzie indziej - najważniejsza jest diagnoza i wnioski oraz łut szczęścia, który czasami w piłce zmienia wszystko.
Mieliśmy na tę rundę dwa cele i marzenia - pierwsze oddala się coraz bardziej mentalnie i realnie - a drugie? Dowiemy się w środę - to jest jeden mecz inny niż wszystkie, na który muszą spiąć poślady i oby Bielu miał znowu ten dzień.