Ruch w prasie...

Forum sympatyków KS Ruch Chorzów
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
KOSTA
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 1222
Rejestracja: 8 maja 2003, o 12:32
Lokalizacja: aus Boerschachte
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25246 Post autor: KOSTA » 5 mar 2019, o 14:56

- Miesięczna składka to tylko 19,20. Niby niedużo, ale każdy chce mieć pewność, że te pieniądze zostaną wykorzystane mądrze. Nikt nie chce zostać oszukany czy okradziony. Dlatego podstawą jest transparentność - mówi Wojciech Grzyb, były piłkarz i trener niebieskich, który wspiera stowarzyszenie kibiców Wielki Ruch.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Wojciech Todur: Pomógł pan rozruszać projekt Wielki Ruch.
Wojciech Grzyb: Nie przesadzajmy. Są ludzie, którzy nie śpią po nocach, żeby tylko było o naszym stowarzyszeniu głośno. Pomógł „Marco FC Katowice”, który ruszył kamyczek. Zaczął zadawać niewygodne pytania o to, czy liczba osób, które wspierają Wielki Ruch, jest duża, czy może jednak mała... Bardzo pomógł też hasztag #wspieramWR na Twitterze. Ludzie na nowo zaangażowali się w projekt, który funkcjonuje przecież od ponad roku.

Ale to pan zaproponował rozegranie meczu Wielki Ruch kontra aktualny zespół niebieskich.
– Postanowiłem, że dołożę coś od siebie. To było spontaniczne działanie. Wpadł mi do głowy pomysł, że mecz byłych piłkarzy wspierających stowarzyszenie kibiców z aktualną drużyną niebieskich przysłuży się promocji Wielkiego Ruchu. Z każdym dniem przybywa nam piłkarzy, którzy wspierają stowarzyszenie. Wyjdzie nam z tego całkiem niezła drużyna.

Na razie trudno przesądzić, czy i kiedy taki mecz mógłby się odbyć. To na pewno nie będzie takie proste. Wielki Ruch wsparli czynni piłkarze. Mają ważne kontrakty. Zobowiązania wobec klubów. Plany rodzinne. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Poza tym tak sobie myślę, że aktualny Ruch wcale nie byłby faworytem takiego spotkania...

Na razie w drużynie jest pan, Piotr Stawarczyk, Łukasz Janoszka, Łukasz Moneta i Przemysław Bargiel. Kto następny?
– Może Krzysiek Piątek? Pochodzi przecież z Dzierżoniowa, gdzie działa fan klub Ruchu. Słyszałem, że był kiedyś na meczu na Cichej...

A już tak na poważnie. To cieszy, że zawodnicy odchodzą z Ruchu, ale o tym klubie nie zapominają. Dla mnie, Łukasza Janoszki czy Przemka Bargiela to naturalny wybór [po tej rozmowie stowarzyszenie wsparł jeszcze Kamil Grabara – przyp.red.]. Dla Łukasza Monety i Piotra Stawarczyka Ruch to już jednak tylko pewien etap piłkarskiej kariery.

W przypadku Łukasza nie był to na dodatek dobry dla niebieskich czas. Na pewno bez sukcesów. Tym bardziej szanuje jego decyzję. Widać, że zżył się z tym miejscem i klubem.

W przypadku Piotrka można się było spodziewać, że się zaangażuje. Nawet w opisie w mediach społecznościowych posługuje się nickiem „StawarRRR”. Jedno z tych „r” odwołuje się do symbolu Ruchu, słynnej chorzowskiej R-ki.

Piotrek spędził na Cichej bardzo dobry dla siebie okres. Chyba najlepszy w karierze.

Warto docenić piłkarzy, którzy wspierają stowarzyszenie kibiców Ruchu w sytuacji, gdy są zawodnikami innych klubów.
– Zdecydowanie tak. Sam nigdy się z tym nie kryłem. Ruch był dla mnie bardzo ważny także wtedy, gdy grałem w Odrze Wodzisław czy Ruchu Radzionków. Nigdy nie przeszkadzało mi to jednak grać z sercem i poświęceniem dla swoich klubów.

Czasy się jednak zmieniły. Dziś trzeba się dwa razy zastanowić, żeby nie popełnić jakiegoś wizerunkowego błędu. W przypadku klasowych klubów czuwają nad tym sztaby ludzi.

Mogę powiedzieć, że są i takie osoby, które wspierają Wielki Ruch, ale wolą pozostać anonimowe. Najważniejsza jest pomoc. Czasami lepiej zdecydować się na taki krok niż narazić się na przykre konsekwencje. Myślę, że takie osoby z czasem się ujawnią. Może za rok, a może za pięć lat? Powiedzą wtedy „Byłem z Wielkim Ruchem od dawna”. Kibice na pewno to zrozumieją i docenią.

Projekt wsparli piłkarze z pana pokolenia i młodsi. A co z tymi, którzy stanowili o sile niebieskich chociażby w latach 80.?
– Fajnie by było, gdyby zaangażowali się i oni. Żeby z każdym tygodniem było nas więcej. To nie jest takie proste. To wymaga czasu i konsekwencji. Nie brakuje osób, które patrzą na kibicowskie inicjatywy z rezerwą. Nie da się ukryć, że na Ruchu ciąży łatka złych kibiców.

Ostatnio rozmawiałem z Bogdanem Kalusem [aktor, kibic niebieskich – przyp. red.], który miał wątpliwości i prosił, żeby mu przybliżyć ideę tego projektu. I to się powtarza. Niemal każdemu muszę to tłumaczyć z osobna. Trzeba być cierpliwym i wyjaśniać, że Wielki Ruch nie ma żadnych związków z tym, co patologiczne.

Kontaktował się ze mną Żeljko Djokić, który obecnie przebywa w Kanadzie. Rozmawiałem również z Pavolem Balazem [to byli piłkarze niebieskich – przyp. red.]. Mnożą się pytania. Zawsze zachęcam do wsparcia Wielkiego Ruchu. Chcą, to pomogą. Nie, to nic na to nie poradzę.

Jakie argumenty mogą przekonać niezdecydowanych?
– Miesięczna składka to tylko 19,20 [może być więcej – przyp. red.]. Niby niedużo, ale każdy chce mieć pewność, że te pieniądze zostaną wykorzystane mądrze. Nikt nie chce zostać oszukany czy okradziony.

Dlatego podstawą jest transparentność. Działanie przy podniesionej kurtynie. Wszystko ma być jasne. Mają o tym mówić liczby, sprawozdania, dokumenty. Musimy działać krok po kroku. Przekonywać, aż zła karta się odwróci. Samo nic się nie zrobi i na pewno nie stanie się to z dnia na dzień.

To na koniec zapytam o dokonania Ruchu w drugiej lidze. Wiosnę zaczęli od porażki.
– Po zimowych sparingach powiało optymizmem. Ruch wygrał wszystkie mecze. Prezentował się dobrze. Teraz przegrał z GKS-em Bełchatów i znowu budzi się niepokój. Radziłbym jeszcze poczekać z biciem na alarm. Ruch przegrał z jednym z kandydatów do awansu. Nie zagrał też złego meczu. Liczę, że od najbliższego spotkania w Chorzowie rozpocznie się marsz w górę tabeli. Na razie nie czas na czarnowidztwo. Liczę, że w niedzielę kibice wypełnią Cichą i poniosą zespół do zwycięstwa. Do końca sezonu zostało jeszcze 12 spotkań. Dość czasu, żeby jeszcze wiele naprawić.
od bajtla po grob zawsze KS RUCH
Kattowitz Boerschachte

Awatar użytkownika
Ozor
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 10973
Rejestracja: 4 paź 2003, o 20:03
Lokalizacja: CHII
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25247 Post autor: Ozor » 5 mar 2019, o 15:24

Danke KOSTA :)

TomSky
Posty: 2556
Rejestracja: 28 sie 2003, o 23:48
Lokalizacja: Pszczyna
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25248 Post autor: TomSky » 5 mar 2019, o 16:09

Ozor pisze:
5 mar 2019, o 14:02
wklej całość bo ja dla jednego artykułu nie będę wykupywać subskrypcji
dwa dodatki do przeglądarki i czytasz wszystko
Niedzielnym kierowcom stanowcze NIE

Awatar użytkownika
Ozor
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 10973
Rejestracja: 4 paź 2003, o 20:03
Lokalizacja: CHII
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25249 Post autor: Ozor » 5 mar 2019, o 16:13

wyślij mi jakie :)

Awatar użytkownika
Radvan138
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 1728
Rejestracja: 19 lip 2011, o 15:56
Lokalizacja: iRys [SH] / Bristol [uk]
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25250 Post autor: Radvan138 » 6 mar 2019, o 12:03

Ozor pisze:
5 mar 2019, o 16:13
wyślij mi jakie :)
Wystarczy w przegladarce wlaczyc inkognito / prywatne



Awatar użytkownika
Ozor
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 10973
Rejestracja: 4 paź 2003, o 20:03
Lokalizacja: CHII
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25253 Post autor: Ozor » 18 mar 2019, o 13:24

Wasze stowarzyszenie istnieje już ponad rok. Jak oceniacie ten czas?

BH: „Wielki Ruch” powstał w drugiej połowie 2017 roku, ale oficjalnie rozpoczęliśmy działalność w styczniu 2018 roku. Pomysł na stworzenie stowarzyszenia zrodził się na jednym z forów internetowych dotyczących Ruchu, w wątku „Kibice wsparciem dla klubu”. Grupa osób, w której znajdowałem się również ja, zastanawiała się czy jesteśmy w stanie zrobić coś dla naszej ukochanej drużyny. Zrobić coś więcej niż kupowanie biletów na mecze, lub gadżetów w klubowym sklepiku. Pomyśleliśmy, że można odwołać się do idei socios, zapoczątkowanej przez kibiców hiszpańskich drużyn piłkarskich. Zbieramy składki od członków stowarzyszenia, by pomóc klubowi, w tym trudnym dla niego czasie.

Jakiego rodzaju jest to pomoc?

BH: Zdajemy sobie sprawę, że posiadamy ograniczone możliwości, a potrzeby klubu są ogromne, ale w sytuacji, kiedy Ruch walczy o przetrwanie, nie chcemy go pozostawić samemu sobie. Mimo ciągłych spadków, które w ostatnim czasie notował, chcemy pokazać i wesprzeć to, co jest w nim wartościowego, co zadecyduje o jego przyszłości – mam tutaj na myśli naszą młodzież. Podczas ostatniej dekady klub trzykrotnie wywalczył miejsce na podium Ekstraklasy i doszedł do czwartej fazy eliminacji Ligi Europy. W znacznej mierze osiągnięto to dzięki wychowankom.

Bardzo zależy nam na tym, żeby Ruch przestał masowo sprzedawać swoich najbardziej utalentowanych zawodników do innych klubów, często zagranicznych, za tak niskie kwoty. Nasze stowarzyszenie nie jest oczywiście w stanie w tym momencie do tego doprowadzić, ale możemy pomóc w tym, by szkolenie młodzieży odbywało się na wysokim poziomie. Jeżeli Akademia Piłkarska czegoś potrzebuje, staramy się jej pomóc. Póki co jest to wsparcie takie, na jakie nas stać, czyli prowadzone na małą skalę, ale robimy co w naszej mocy.

GJ: Nie ograniczamy się tylko do wsparcia materialnego, ale też uczestniczymy w inicjatywach, które mają promować sport. Chodzi też o czas ludzki, który poświęcamy, by pomóc przy organizacji tego typu wydarzeń. Ponadto prowadzimy takie akcje, jak Niebieski Mikołaj, przekazując prezenty dla dzieci z Chorzowa i okolicznych miast, a także Niebieski Opiekun, polegające na zakupie karnetów dla dzieci. Pierwsza z wymienionych przeze mnie, jest realizowana we współpracy z innymi grupami kibicowskimi.

Tak jak wspomnieliście, wszystko jest finansowane ze składek. Ile one wynoszą?

GJ: Nie tylko ze składek, ale również z darowizn, które darczyńcy przekazują nam przy okazji zbiórek organizowanych przed przeprowadzeniem właśnie takich akcji, jak Niebieski Mikołaj czy Niebieski Opiekun. Jeżeli chodzi natomiast o same składki, to najniższa kwota, jaką można wpłacać, wynosi 19 zł i 20 gr. W tej chwili mamy 886 członków, a najwyższa zadeklarowana składka opiewa na sumę 1920 zł. Średnia wysokość wpłat wnoszonych przez każdego z członków, w skali całego roku, to z kolei 22 zł. Najstarszy członek urodził się w 1931, a najmłodszy – w 2017 roku. Zakładając, że wszyscy obecni członkowie będą wpłacać składkę przez cały rok, uzbieramy kwotę 222 tys. 172 zł i 80 gr. (Dane z 5 marca br. - przyp. red.)

BH: Składki można wpłacać miesięcznie, kwartalnie, lub rocznie. Tak jak wspomniał Grzegorz, każdy ma możliwość zadeklarowania wyższej kwoty niż 19 zł 20 gr, ale to jest kwestia całkowicie dobrowolna. Każdy płaci tyle, na ile ma możliwości i chęci.

Jeśli chodzi natomiast o darczyńców, to jaka kwota, wpłacona na organizację waszych przedsięwzięć, była jak dotąd najwyższa?

BH: Jeden z naszych partnerów wpłacił ponad 7 tysięcy złotych. To była rekordowa kwota darowizny. Za te środki zostały kupione koszulki dla młodzieży.

Co dostaje w zamian osoba, która płaci składki?

BH: To jest składka przekazywana nam wyłącznie za bycie członkiem stowarzyszenia. Nie proponujemy, że za tę kwotę otrzymuje się w zamian jakieś usługi. Nasza inicjatywa skierowana jest do osób, które mimo tego, że kupują bilety na mecze, a także klubowe gadżety, chcą dać Ruchowi coś więcej od siebie, dysponując odpowiednim zapasem pieniędzy, chęci i zapału. Należy podkreślić, że każdy członek ma wpływ na to, w jaki sposób wykorzystywane są fundusze, jakim dysponuje stowarzyszenie. Nikt nie oczekuje jednak, że otrzyma coś w zamian, za płacenie składek. Celem jest pomoc klubowi, każdy kto do nas dołączył, rozumie to.

GJ: Mimo to nie chcemy zostawić kibiców zupełnie z niczym. Każdemu nowemu członkowi przyznajemy kartę cashback. Jesteśmy też w kontakcie z przedsiębiorcami z terenu Chorzowa, którzy są chętni przyłączyć się do programu partnerskiego, co wiązałoby się z możliwością wprowadzenia zniżek dla kibiców, w różnych punktach usługowych na terenie miasta. Oprócz tego prowadzimy rozmowy z klubem w sprawie wprowadzenia upustów w sklepach Ruchu Chorzów. Rzeczywiście, największą korzyścią z bycia członkiem stowarzyszenia ma być z założenia satysfakcja z pomagania klubowi, a nie o to, żeby otrzymać coś w zamian, ale mimo wszystko czujemy, że powinniśmy w jakiś sposób, nawet jeśli będzie on jedynie symboliczny, docenić to wsparcie. Taka jest idea socios, w ten sposób postanowiliśmy działać.

W ubiegłym roku zaszły zmiany w zarządzie Wielkiego Ruchu. Szykują się w związku z tym jakieś rewolucje, czy planujecie kontynuować to, co robiliście do tej pory.

BH: Zmiany były konieczne, ponieważ uważamy, że nie powinniśmy być kojarzeni z jakąkolwiek opcją polityczną. Uznaliśmy, że najlepiej będzie, jeśli Piotr Jarzębak, który do tej pory był prezesem Wielkiego Ruchu, zrezygnuje z pełnienia tej funkcji, ze względu na swój start w ostatnich wyborach samorządowych. Nie chcielibyśmy, żeby stowarzyszenie zostało uwikłane w polityczną rozgrywkę.

Zrezygnował ze stanowiska prezesa, ale nadal jest członkiem stowarzyszenia?

BH: Tak, oczywiście, że jest.

GJ: Gdyby Bartek dostał teraz pracę w kancelarii premiera rady ministrów, to pewnie na tej samej zasadzie poprosilibyśmy go o zrezygnowanie z pełnionej funkcji. Jestem pewien, że by to zrozumiał i nasze relacje nie zmieniłyby się.

BH: Oczywiście, że tak. Piotrek również to zrozumiał i był z nami zgodny w kwestii jego rezygnacji.

W ostatnim czasie liczba członków Wielkiego Ruchu wyraźnie wzrosła.

BH: Tak, ale nie ma to związku ze zmianami w zarządzie. Już dawno postanowiliśmy, że postaramy się wejść w 2019 rok z przytupem.

GJ: Już pod koniec tamtego roku przeprowadziliśmy akcję zapisów, podczas meczów Ruchu, co przyniosło wymierne rezultaty. Pracowaliśmy też od dłuższego czasu, nad uruchomieniem systemu, który umożliwi kibicom dołączenie do naszego stowarzyszenia, za pośrednictwem internetu. Długo trwało zanim udało nam się do tego doprowadzić, ale system już działa, co spowodowało, że liczba członków wzrosła, i to znacznie.

BH. Wiele miesięcy temu podjęliśmy współpracę ze specjalistą, który miał nam pomóc we wprowadzeniu zapisów online. Niestety cały proces trwał bardzo długo, tempo jego pracy było wolniejsze, niż zakładaliśmy. Zaczęliśmy nad tym dyskutować podczas jednego z posiedzeń członków stowarzyszenia, co zaowocowało tym, że dotarliśmy do osoby, która zapewniła nas, że jeżeli jest to jedyny problem związany z funkcjonowaniem naszej strony internetowej, to można go rozwiązać w 24 godziny. Postanowiliśmy dać mu szansę i była to bardzo dobra decyzja.

GJ: Aplikacja była gotowa wciągu jednej doby. Następnego dnia zostały nam już tylko ostatnie szlify, ustalenie kilku drobnych szczegółów. Zapisy online wystartowały o godzinie 19:20, ale równie dobrze mogły ruszyć o 9:20.

Jakie macie plany w związku z dalszym funkcjonowaniem stowarzyszenia? Jak wiadomo, pomocy potrzebuje nie tylko Ruchu i klubowa Akademia Piłkarska, ale zdarza się, że także społeczność kibiców. Wciąż można spotkać dzieci pochodzące z biednych rodzin, które chciałyby trenować piłkę, ale ich rodziców na to nie stać. Zamierzacie podjąć jakieś działania w tej kwestii?

BH: Na pewno nie pod nazwą Wielki Ruch, chociaż bardzo byśmy chcieli. Jako stowarzyszenie nie możemy fundować stypendiów sportowych. Poza tym dysponujemy ograniczoną liczbą środków. W tej chwili niestety nie jest to możliwe.

GJ: Jeżeli chodzi jeszcze o kwestie stricte finansowe, to proszę mi uwierzyć, odpowiedzialność za cudze pieniądze, dysponowanie nimi, jest rzeczą bardzo trudną. Niejednokrotnie mamy z tym kłopot, nachodzą nas wątpliwości, czy aby na pewno powinniśmy je wydać na ten, czy inny cel. Czasami wolę zapłacić za coś z własnej kieszeni i mieć czyste sumienie, niż wydać jakąś kwotę pochodzącą ze składek. Tak było między innymi przed jednym z meczów Ruchu, kiedy wydrukowaliśmy plakaty zapowiadające to wydarzenie, biorąc na ten cel środki z kasy stowarzyszenia, ale jakiś czas później zmienił się termin spotkania. Postanowiliśmy wydrukować je ponownie, ale tym razem koszty wziął na siebie zarząd. Przyglądamy się każdej złotówce, którą zamierzamy wydać. Wracając jednak do samego pytania, znajdujemy się teraz w ośrodku, który powstał dzięki grupie „Kibice Razem”, z którą zamierzamy współpracować. Jeżeli pojawi się pomysł niesienia pomocy biednym osobom, to uczynimy to we współpracy z nimi, za ich pośrednictwem.

BH: Niebawem czeka nas walne zgromadzenie członków. Na pewno wysłuchamy podczas niego krytyki, ale też propozycji co do dalszej działalności stowarzyszenia. Wówczas wspólnie obierzemy kierunek, w jakim będą dalej zmierzać nasze działania.

Jesteście wiernymi kibicami Ruchu. W ostatnim czasie w klubie wydarzyło się wiele złego, właściwie na każdej możliwej płaszczyźnie. To być może zbyt ogólne pytanie, ale jakie macie w związku z tym przemyślenia?

GJ: To jest rozpacz, żal i depresja. Kibic o słabych nerwach nie jest w stanie tego wytrzymać. Na mecze chodzi średnio niespełna 5 tys. osób. To nie są zwyczajni ludzie. Przeciętny człowiek nie byłby w stanie znieść psychicznie tych kolejnych porażek i upokorzeń. Przeżywałem wiele spadków i wiele widziałem złego w Ruchu Chorzów, ale ostatnie lata napisały bardzo smutny, tragiczny wręcz rozdział historii tego klubu. Zarówno pod kątem wydarzeń typowo sportowych, takich jak dwa spadki, jak i statystycznych, nie było gorszego okresu w jego dziejach. Przez ponad 95 lat nikomu nie udało się - mówiąc w żargonie piłkarskim - „wykręcić” takich liczb. Tych niechlubnych statystyk jest mnóstwo, nawet nie mam ochoty ich w tej chwili przytaczać. Trudno jest mi wyobrazić sobie, że mogłoby się wydarzyć coś jeszcze gorszego, niż to, co przytrafiło się na Cichej w ostatnim czasie.

Jak widzicie zatem przyszłość Ruchu? W jasnych barwach, czy wręcz przeciwnie?

BH: Mecz z Lechem Poznań, który odbył się w listopadzie 2016 roku, zakończył się dla Niebieskich stratą pięciu bramek. Do dziś pamiętam ten moment, kiedy wychodziłem ze stadionu i zastanawiałem się, szukając w pamięci bardzo głęboko, kiedy po raz ostatni Ruch Chorzów stracił tyle goli. Wiedziałem, że musiało się to stać w meczu wyjazdowym, ale nie potrafiłem sobie przypomnieć z kim i kiedy przegraliśmy tak wysoko, w meczu rozegranym na własnym stadionie. Okazało się, że nie tylko nie mogłem tego pamiętać z własnego życia, ale też nikt kto oglądał Ruchu w roli gospodarza, nie mógł wcześniej tego zobaczyć. Porażka 0:5 z Kolejorzem była bowiem najwyższą przegraną zanotowaną przy Cichej, w dotychczasowej historii klubu. Pomyślałem, że gorzej być już nie może, ale za rok przyszedł mecz z Pogonią Siedlce, w którym przegraliśmy 0:6.

GJ: Tak wysoko przegrywaliśmy w następnych miesiącach jeszcze trzy, czy nawet cztery razy.

BH: Byłem na każdym meczu Niebieskich w tamtym sezonie. Nawet wtedy, będąc świadkiem kolejnych wysokich porażek, nie przeszło mi przez myśl, że odwrócę się od Ruchu, bo przeżywa on sportowy kryzys. Ten klub jest częścią moich najlepszych wspomnień, prawdopodobnie nie tylko piłkarskich. Chciałbym móc kiedyś powiedzieć, że my, kibice, zrobiliśmy wszystko co mogliśmy, a nawet więcej, żeby w tych trudnych chwilach go wesprzeć. Każdy widzi, że prezentowany przez niego poziom piłkarski jest coraz gorszy, ale przecież nie poddamy się mówiąc, że w takiej sytuacji nic się już nie da zrobić. Nie zamierzamy się poddać. Wierzymy w to, że Ruch znów będzie wielki, a my pomożemy mu powrócić na szczyt. Nasze możliwości są ograniczone, ale zrobimy tyle, ile jesteśmy w stanie.

Ostatnim trenerem, który mimo stale pogarszających się wyników, zdawał się trzymać ten zespół w ryzach, był Waldemar Fornalik...

GJ: Ostatnie 1,5 roku Fornalika, mimo tego, że awansował w lidze do pierwszej ósemki, statystycznie rzecz biorąc, było jednym z najgorszych okresów w historii Ruchu. Prowadzona przez niego drużyna, w jego ostatnim roku pracy, wygrała przed własną publicznością tylko jeden mecz.

Czyli waszym zdaniem, jego pozostanie na stanowisku trenera pierwszej drużyny, nic by nie zmieniło?

BH: Jestem pewien, że wiele spraw potoczyłoby się wtedy inaczej. Jego osoba oznacza zupełnie inne myślenie, inną jakość niż ta, do której mogliśmy się przyzwyczaić w ostatnich latach. Jednak od momentu jego odejścia z klubu, wydarzyło się tak wiele, że tego typu dywagacje trzeba by określić mianem historii kontrfaktycznej. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć w jakim stopniu byłby w stanie wpłynąć na rozwój wypadków. Moglibyśmy snuć wspaniałe wizje, że gdyby Fornalik pozostał trenerem, Ruch nadal grałby w Ekstraklasie, ale obecna sytuacja jest efektem wielu złych decyzji i zaniedbań, a czasem nawet złej woli. To wszystko działo się przez wiele lat. Nie przełożymy już tej zwrotnicy historii.

W tle tych ponurych wydarzeń, na oczach kibiców dzieje się jednak coś, co z pewnością wskrzesza iskierkę nadziei w ich sercach. Mam na myśli modernizację stadionu przy Cichej, na którą miasto zamierza przeznaczyć około 150 mln zł. Klubu nie byłoby nigdy stać na taką inwestycję.

BH: Nawet jeśli władze naszego miasta wyłożą na ten cel 150 mln zł, to nie będzie to ewenement w skali kraju, w którym - co warto podkreślić - żaden większy stadion nie został zbudowany za środki prywatne. Jeżeli ktoś chciałby się w tym miejscu sprzeciwić, podając przykład areny, na której swoje mecze rozgrywa Zagłębie Lubin, to trzeba podkreślić, że inwestor, który sfinansował modernizację tego obiektu, ma silne polityczne powiązania i jest w znacznej mierze kontrolowany przez skarb państwa. Jeżeli chodzi natomiast o obietnice dotyczące stadionu przy Cichej... to cały czas mamy do czynienia z przedłużającymi się procedurami, przez co wielu kibiców straciło już wiarę, że modernizacja dojdzie do skutku. Tak jak wcześniej Stadion Śląski był nazywany Sagradą Familią, bo przez lata budowano go i nie potrafiono skończyć, tak obecnie drugi stadion w Chorzowie próbuje go przebić.

GJ: Na stadionie przy Cichej nie wbito nawet jeszcze pierwszej łopaty, więc nawet trudno nazywać go Segradą Familią, ale faktem jest, że mówimy o inwestycji obiecywanej od wielu, wielu lat. Ze swojej strony mogę powiedzieć tyle, że uwierzę w jej realizację dopiero w momencie, kiedy już się rozpocznie. Na razie wszystko, co dzieje się w temacie nowego stadionu, wygląda na działania bardzo mocno pozorowane.

BH: Nie wierzymy na przykład, że podział działek jest czymś, czego nie można było zrobić dużo wcześniej. Nagle ktoś się obudził, stwierdzając, że podjęcie takiego kroku jest konieczne? Na trzy miesiące przed ogłoszeniem przetargu? Modernizacja stadionu jest obiecywana od ponad połowy mojego dotychczasowego życia. Na razie mówi się, że niektórzy potrafili wygrywać budową stadionu wybory, a inni potrafią to zrobić samymi obietnicami.

O ile mnie pamięć nie myli, to przede wszystkim obecny prezydent naszego miasta, obiecywał nowy stadion dla Ruchu. Marek Kopel niejednokrotnie sprzeciwiał się tej inwestycji.

GJ: Nie, Marek Kopel też swego czasu obiecał to samo. Było nawet takie hasło: „Wspólny stadion, Wspólny Chorzów”. Tak jak powiedzieliśmy: dopiero jak zaczną budować, wierzymy, że nowy stadion powstanie.

BH: Kibice mają swojego przedstawiciela w komisji przetargowej. Ten człowiek drąży, walczy, nie daje się zbyć. Jest jedną z najbardziej odpowiednich osób, jakie mogłyby tam trafić. Szymon Michałek, bo o nim mówię, może mieć gorzką satysfakcję na przykład z tego, że już dawno przewidział, że zagospodarowanie pomieszczeń znajdujących się pod trybuną główną, do celów komercyjnych, będzie bardzo trudnym zadaniem. Na jego stronie na Facebooku (Stadion dla Ruchu – Cicha6.com - przyp red.) było to powtarzane od wielu lat. To ważne, by obiekt zarabiał na siebie poza dniem meczowym, ale wszyscy zastanawiamy się, jakie koszty będzie musiało ponieść miasto, by stworzyć przestrzeń, która to umożliwi.

Jeżeli oczekiwania finansowe wykonawcy będą znacznie wyższe niż budżet zarezerwowany na tę inwestycję przez miasta, to zacznie się „odchudzanie” tego stadionu. To zwykle pierwsza rzecz, jaką robi się w takich sytuacjach. Natomiast władze naszego miasta, tuż przed mniemanym rozpoczęciem budowy, chcą go „pogrubić”, ulepszyć. Obawiam się, że jest to tylko stratą czasu, a za jakiś czas okaże się, że po raz kolejny zachodzi potrzeba uaktualnienia projektu, lub powrotu do poprzedniego, co spowoduje ponowne odroczenie rozpoczęcia inwestycji. Tego typu sytuacje zdarzały się już wielokrotnie.

Uważacie, że władze miasta byłyby w stanie przez pięć lat zwodzić w ten sposób kibiców?

GJ: Oby nie.

BH: Wytrzymałość kibica Ruchu, na wielu płaszczyznach już się wyczerpuje, a w temacie budowy czy projektowania stadionu, dawno została przekroczona. Nie jesteśmy kompletnie oderwani od rzeczywistości, rozumiemy realia, w jakich muszą poruszać się władze Chorzowa. Wiemy o deficycie i ograniczeniach budżetowych naszego miasta, ale na pewno nie uwierzymy, że nie stać go na stadion. Dużo powie nam przetarg na wybudowanie stadionu, jaki niebawem ma zostać rozstrzygnięty w Płocku. Ciekawi nas za ile zostanie zrealizowana ta inwestycja, ponieważ jej rozmach, będzie podobny do tej planowanej rzekomo przy Cichej.

Mieszkańcy, którzy sprzeciwiają się budowie stadionu, coraz głośniej mówią o tym, że trzecioligowy klub nie zasługuje na nowy stadion, a w mieście jest wiele ważniejszych inwestycji niż ta. Co im odpowiecie?

GJ: Uważam, że wszyscy powinni sobie zdać sprawę z jednej rzeczy: Chorzów, jako miasto, nie miało nigdy okazji wybudować stadionu Ruchu. Obecny obiekt, który stoi przy ul. Cichej, powstał w gminie Wielkie Hajduki. Stadionu Śląskiego też nie wybudowało nasze miasto, mimo że znajduje się on na terenie Chorzowa. Tę inwestycję zrealizowano ze środków wojewódzkich. Szanując głos innych mieszkańców, pamiętamy o tym, że gdyby nie klub sportowy Ruch, a w pewnym stopniu również Stadion Śląski, Chorzów byłby tylko jednym z tysięcy miast na mapie Polski, o których poza mieszkańcami regionu, prawie nikt by nie wiedział. Tak powinniśmy na to spojrzeć. Ruch to Chorzów, a Chorzów to Ruch. Z niczego innego nie bylibyśmy znani w Polsce lub zagranicą.

BH: Chorzów jest miastem bardzo silnie związanym z piłką nożną. Tradycje piłkarskie sięgają do samych jego korzeni. Istnieją tu jeszcze inne znane kluby, a także Stadion Śląski, na którym przez całe dekady tworzyła się historia reprezentacyjnej piłki, o czym wspomniał Grzegorz. To obiekt, który bez wątpienia jest pomnikiem historii polskiego futbolu. Wracając jednak do tematu budowy stadionu przy ul. Cichej, to nie powinniśmy patrzeć na tę inwestycję przez pryzmat obecnego poziomu piłkarskiego reprezentowanego przez Ruch, czy frekwencji notowanej podczas meczów. Jestem pewien, że zarówno jedno, jak i drugie, poprawi się w kolejnych latach, a stanie się to szybciej, jeśli klub będzie mógł rozgrywać swoje mecze, na nowym obiekcie.

GJ: Jeszcze do niedawna chorzowski stadion nie odstawał aż tak bardzo od innych aren, jakie odwiedzaliśmy podczas meczów wyjazdowych Ruchu. Progres infrastrukturalny, jaki dokonał się w ostatnich latach, był jednak przeogromny, zupełnie zmienił naszą perspektywę. To, co do niedawna zauważaliśmy również na innych stadionach, czyli na przykład brak zadaszenia lub obsługi gastronomicznej, dziś jest rzadko spotykane w naszym kraju. Obiekt przy Cichej 6 w błyskawicznym tempie z nieco przestarzałego, zmienił się w archaiczny.

BH: Jeśli chodzi natomiast o frekwencję, to żaden klub, czy to Lech Poznań, czy Legia Warszawa, nie miał jej tak wysokiej jak obecnie, przed tym, jak zyskał nowy stadion. Nie każdy kibic jest na tyle fanatyczny, by zasiąść na niezadaszonych trybunach w deszczowy, wietrzny dzień, kiedy obserwowana przez niego drużyna, rozgrywa mecz w II lidze. Jeśli natomiast będzie mógł zobaczyć swój ukochany klub w komfortowych warunkach, to na pewno przyjdzie na stadion, nawet w takiej sytuacji.

Jesteście przekonani co do tego, że skoro dziś na mecze Ruchu przychodzi średnio niespełna 5 tys. kibiców, to uda się zapełnić szesnastotysięczny stadion? Tyle krzesełek ma się bowiem znaleźć na zmodernizowanym obiekcie.

GJ: Stadion przy Cichej do lat 90. miał jedną z najlepszych frekwencji w Polsce. Tak jak wspomnieliśmy, nowy obiekt zawsze oznacza wzrost frekwencji. Naszym zdaniem w przypadku Ruchu nie będzie inaczej. Frekwencja w okolicach 10 do 12 tys., jest jak najbardziej realna.

BH: Podobne rozważania były w Łodzi, a teraz okazuje się, że ich nowy stadion jest dla nich wręcz za mały. Pamiętajmy, że nie budujemy obiektu „na teraz”, ani nawet na 5 czy 10 lat, ale na kilkadziesiąt lat. Obecny stadion służy już klubowi ponad 80 lat.

Waszym zdaniem stadion przy Cichej jest bezpiecznym miejscem? Nie sądzicie, że średnia frekwencja podczas rozgrywanych tu spotkań mogłaby być wyższa, gdyby nie powszechna opinia, mówiąca, że mecz piłkarski to impreza podwyższonego ryzyka?

GJ: Sektor rodzinny, nad którym czuwa jeden z kibiców, Szymon Michałek, o którym już wcześniej mówiliśmy, jest bardzo bezpiecznym miejscem. Na wielu meczach widzieliśmy tam ponad 500 dzieciaków. Poza tym nie przypominam sobie, aby od 2004 roku zdarzyło się na trybunach cokolwiek niepokojącego.

BH: Jeśli ktoś ogólnie obawia się pójścia na stadion, to nie ma to według mnie większego sensu. Ilość incydentów stadionowych w Polsce, wliczając w to użycie rac, jest zbliżona do tych notowanych w krajach zachodnich. W mediach nadal przedstawia się rzecz w taki sposób, że pójście na stadion jest niebezpieczne, ale to nie jest prawda. Osobom, które mają wątpliwości, polecam samemu wybrać się na mecz i się o tym przekonać.

Zbliża się 100-lecie Ruchu Chorzów. Jakie macie plany w związku z tą rocznicą?

BH: Musimy przemyśleć to, jakimi środkami dysponujemy, ale być może uda nam się sprawić klubowi ciekawy prezent urodzinowy. Nie możemy się zachłysnąć tym, co wydarzyło się w stowarzyszeniu w ostatnim czasie, musimy patrzeć realistycznie. Warto odnotować również, że oprócz podpisania umowy z ośrodkiem „Kibice Razem” oraz uczestnictwa w kolejnych akcjach społecznych, pracujemy również nad podpisaniem umowy z Ruchem Chorzów o partnerstwie przy okazji przedsięwzięć związanych z klubem.

GJ: Jeżeli będziemy w stanie w jakiś sposób pomóc klubowi, to będziemy bardzo zadowoleni.

BH: Do naszego stowarzyszenia zaczynają przystępować osoby coraz bardziej znane. Mam na myśli piłkarzy, aktorów, influencerów, osoby publiczne. Wojtek Grzyb wpadł na pomysł, żeby rozegrać mecz pomiędzy członkami Wielkiego Ruchu i obecną drużyną Niebieskich. Organizacyjnie jest to bardzo trudne wyzwanie. Część zawodników, która wystąpiłaby w koszulkach Wielkiego Ruchu, to wciąż aktywni piłkarze. Znalezienie jednego terminu, który odpowiadałby im wszystkim, nie będzie łatwe, tak samo jak uzyskanie zgód od klubów, na ich występ w takim meczu. Trzeba się też liczyć z wysokimi kosztami opłacenia ubezpieczeń dla zawodników...

GJ: Czasu jest już bardzo mało, ale postaramy się, żeby ten pomysł został zrealizowany, bo jest naprawdę świetny.

Jestem ciekaw jaki byłby wynik takiego meczu...

GJ: Jestem przekonany, że my byśmy wygrali.

BH: Nie ma innej możliwości.

Dzięki za rozmowę.

GJ: Dziękujemy.

BH: Dzięki.
https://tubachorzowa.pl/aktualnosci/czy ... byl-wielki


Awatar użytkownika
19HKS20
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 1285
Rejestracja: 11 lis 2006, o 13:20
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25255 Post autor: 19HKS20 » 18 mar 2019, o 20:13

Takie osobowości ... kibicują Ruchowi.
Nie wierze że nikt nie jest w stanie pomoc w pozyskaniu sponsorów czy choćby zapisania się do stowarzyszenia WR
Obrazek

grzej
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 1888
Rejestracja: 21 lut 2004, o 23:36
Lokalizacja: Tam gdzie mnie nie ma
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25256 Post autor: grzej » 18 mar 2019, o 20:47

19HKS20 pisze:
18 mar 2019, o 20:13
Takie osobowości ... kibicują Ruchowi.
Nie wierze że nikt nie jest w stanie pomoc w pozyskaniu sponsorów czy choćby zapisania się do stowarzyszenia WR
Jedna z tych osób jest zapisana do WR, z kilkoma prowadzimy rozmowy :)
historiaruchu.pl oraz zarząd WR

Awatar użytkownika
Scypion
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 6549
Rejestracja: 20 sie 2003, o 17:57
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25257 Post autor: Scypion » 21 mar 2019, o 13:15

Szkoda ze Wojciecha Kilara nie ma już z nami. To była zupełni inna liga o ludzi z artikla
"Some folk we never forget
Some kind we never forgive
Haven’t seen the end of it yet
We’ll fight as long as we live"

Awatar użytkownika
Aveni1920
Posty: 350
Rejestracja: 25 lip 2016, o 19:00
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25258 Post autor: Aveni1920 » 26 mar 2019, o 17:39

https://dziennikzachodni.pl/ruch-chorzo ... 7537#sport . No to pięknie, mam nadzieję że uda się odwołać.
Łowcy Cyganów


Awatar użytkownika
AdiC
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 1426
Rejestracja: 14 sie 2002, o 13:56
Lokalizacja: Ruda Śl Bykowina akt Szczecin
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25260 Post autor: AdiC » 26 mar 2019, o 20:21

Jeśli Smug i Lech prezentują tyn sam poziom wg Wleciała to czorno to widza. Rotacje tyz dajom sporo do myślenia, skoro zodyn niy zagrol 2 dobrych meczów. Trudno o optymizm. No chyba, że w zarządzie. Przelewy za osłabienie drużyny dotarły.
AdiC
Dumni ze zwycięstw - wierni po porażce!!!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: FredyKruger, milanos, robbo2k, Sibkisimek i 15 gości