Ruch w prasie...

Forum sympatyków KS Ruch Chorzów
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
'PYJTER'
Posty: 2318
Rejestracja: 8 kwie 2006, o 16:35
Lokalizacja: MIKOŁÓW - PANIOWY
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25786 Post autor: 'PYJTER' » 17 sty 2019, o 12:33

Marek Wleciałowski o Ruchu Chorzów i AKS-ie, które bezpowrotnie minęły. Kto pamięta trociny w Zabrzu?

- Gdy ja dorastałem, to wielcy piłkarze Ruchu mieszkali tuż obok mnie, na tej samej ulicy. Spotykało się ich w sklepie, na placu. Teraz młodzi mają takich wzorców zdecydowanie mniej - opowiada Marek Wleciałowski, trener Ruchu Chorzów.

Marek Wleciałowski to rzadki przykład piłkarza, który pozostał wierny swojemu miastu przez całą karierę. Teraz stara się przywrócić blask chorzowskiej „eRce” w roli trenera.
Wojciech Todur: Zimowe okresy przygotowawcze w AKS-ie Chorzów, pana pierwszym dorosłym klubie, to pewnie była inna historia niż dziś w Ruchu Chorzów?

Marek Wleciałowski: – To była stara szkoła. AKS był na swoim poziomie solidnym klubem. W składzie nie brakowało wartościowych graczy. Piłkarzy szkolonych w Ruchu Chorzów, innych śląskich klubach. Przyszedłem do AKS-u jako nastolatek ze Stadionu Śląskiego. Zobaczyłem po raz pierwszy w życiu z bliska prozę piłkarskiej codzienności. W juniorach jest łatwiej. Trenerzy dbają, prowadzą młodych trochę za rękę. W AKS-ie przyszło zderzenie z surową rzeczywistością. Jednym z trenerów AKS-u był wtedy Stanisław Oślizło. Nie patyczkował się z nami. Mróz czy śnieg, nigdy nie brakowało zajęć w plenerze. Bieganie to była norma.

Brakowało nam zimą boiska, a co za tym idzie – zajęć z piłką. W zastępstwie była hala. Tam można było trochę pograć. Złapać technikę. Z tego się potem czerpało wiosną. AKS miał wiele do zaoferowania. Była piękna hala zapaśnicza. Siłownia. Jak na tamte czasy naprawdę na wysokim poziomie. Wracałem tam później jeszcze jako trener. Była też i porządna sauna. Jak na tamte czasy to był bardzo dobry ośrodek do przygotowań. Zostałem tam piłkarsko „przemielony”. Przeżyłem to i dobrze wspominam.
W czasach, gdy wybiegał pan na ligowe boiska, o sztucznych murawach mało kto słyszał. Były natomiast trociny w Zabrzu.

– Supermiejsce. W Chorzowie nam takiego brakowało. Był taki moment, że wiele zespołów chciało tam potrenować, zagrać sparing. To były całkiem przyzwoite warunki. Na boisko były wysypane trociny wymieszane z piachem. Nawet jak spadł śnieg, to można było takie boisko szybko przywrócić do stanu używalności.

Trociny przeszły do historii, bo nastał czas boisk ze sztuczną nawierzchnią. Pierwszy taki obiekt w naszym regionie to Stadion Śląski. Gdy boisko na Śląskim oddano do użytku, to chcieli tam grać i trenować wszyscy. Pewnie, że było przy tym trochę narzekania. Chociażby o to, że praca na sztucznej nawierzchni nie pozostaje bez wpływu na stawy piłkarzy. Tyle że w piłkarskim treningu najważniejsza jest praca z piłką. I to właśnie wtedy dostaliśmy.

Boiska ze sztuczną nawierzchnią nie są sobie równe. O tym na chorzowskich Kresach zwykło się mówić, że jest twardsze od innych.

– Kresy to dla Ruchu boisko pierwszego wyboru. Bardzo je sobie chwalimy. Najistotniejsza jest jednak dla mnie jakość sztucznej trawy, ilość dosypywanego granulatu, częstotliwość tzw. czesania. Na początku nie było z tym w Polsce najlepiej. A już na pewno gorzej niż u naszych południowych sąsiadów – Czechów czy Słowaków. Tam traktor wjeżdżał na boisko po każdej jednostce treningowej. U nas bywało jednak z tym różnie. Teraz to się zmieniło. Naprawdę nie możemy narzekać.
A kiedy wyjechał pan zimą na pierwsze zgrupowanie? Jeszcze w AKS-ie?

– W AKS-ie brałem udział w letnim obozie. Zimą często jeździliśmy do krajowych ośrodków, jednak po raz pierwszy do ciepłych krajów wyjechałem z Ruchem Chorzów. To było w latach 90. Wyjechaliśmy na Cypr. Naszym trenerem był wówczas Orest Lenczyk. To było coś nowego. Duże wyróżnienie. Trener Lenczyk zorganizował ten obóz trochę na własną rękę. Wykorzystał swoje prywatne kontakty. Dla nas to była niesamowita sytuacja, aby w styczniu można było trenować na zielonej trawie.

Z czasem zimowe wyjazdy stały się codziennością. Były coraz lepiej zorganizowane. Ruch dwa razy pojechał zimą do Maroka. Graliśmy wtedy z dobrymi zespołami z Maroka i Tunezji. Poznawaliśmy inną kulturę gry. Mogliśmy się dowartościować lub zobaczyć wyraźniej swoje błędy i słabości.
Wróćmy jeszcze do AKS-u. Klub przeszedł do historii, ale sentyment do tego miejsca pewnie pozostał.

– W rozmowach ze znajomymi, trenerami często ten AKS wraca. Co mi najbardziej utkwiło w pamięci? Wiele wspomnień... Chociażby boiska do siatkówki i koszykówki, na których graliśmy w siatkonogę. To tam rozgrywałem z doświadczonymi zawodnikami najbardziej zacięte mecze. Starsi gracze szybko połapali się w tym, że nieźle gram głową i zapraszali do rywalizacji. Nie odpuszczałem. To tam „otworzyłem” sobie dwa łuki brwiowe.

Obok znajdowały się korty tenisowe. Myślę o nich niemal za każdym razem, gdy wybieram się na spacer do Parku Śląskiego. Piłkarze AKS-u często tam zaglądali. Dzięki temu byli tak wszechstronnie wytrenowani.

Teraz młodzi piłkarze mają podobne albo nawet większe możliwości. Tyle że najczęściej kryje się za tym komercja. Dla nas to wszystko było po prostu dostępne. AKS miał oprócz płyty głównej także boisko treningowe i jeszcze jedno, pod lasem. To tam, gdy przejechał traktor z szyną i je wyrównał, można było najlepiej trenować zimą.

Musimy pamiętać o tym, że sportowa baza to podstawa. W krajach o wysokiej kulturze piłkarskiej nikt nie zachwyca się tym, że klub ma do dyspozycji trzy boiska. Kluby mają takich boisk po kilkanaście.

Teraz młodzi piłkarze mają podobne albo nawet większe możliwości. Tyle że najczęściej kryje się za tym komercja. Dla nas to wszystko było po prostu dostępne. AKS miał oprócz płyty głównej także boisko treningowe i jeszcze jedno, pod lasem. To tam, gdy przejechał traktor z szyną i je wyrównał, można było najlepiej trenować zimą.

Musimy pamiętać o tym, że sportowa baza to podstawa. W krajach o wysokiej kulturze piłkarskiej nikt nie zachwyca się tym, że klub ma do dyspozycji trzy boiska. Kluby mają takich boisk po kilkanaście.

Miejsce w sportowej szkole już na mnie czekało, ale wtedy moja nauczycielka matematyki powiedziała do mojej mamy. „On taki zdolny do tej matematyki. On się tam zmarnuje”. No, a że i we mnie nie było tej wiary i siły, że taki ze mnie piłkarski talent czystej wody, a rodzice martwili się o moją przyszłość, to zostałem w swojej szkole. Sport cały czas mi jednak towarzyszył. W międzyczasie przez „chwilę” trenowałem lekkoatletykę w Zrywie Chorzów. W Zrywie miał też powstać zespół piłkarski, ale że nie wyszło, to znalazłem się w Konstalu. Uczyłem się nadal dobrze, więc dawałem radę połączyć treningi ze szkołą. Konstal miał drużyny do 16. roku życia. Wielu z nas przechodziło więc potem do Stadionu. Mieliśmy fajną pakę. Byli Robert Mitwerandu, Mariusz Klimek, Andrzej Miłkowski, Andrzej Nieścior... Dla Stadionu to był trudny czas. Obiekt był w trakcie remontu. Przebieraliśmy się w jakiś barakach. Brakowało chłopaków do gry. Jeździliśmy po domach, żeby uzbierać 11. Na boisku biliśmy się jednak jak równy z równym z Górnikiem, Gwarkiem Zabrze i rzecz jasna z Ruchem. Wbrew logice walczyliśmy o podium w Międzywojewódzkiej Lidze Juniorów.
Po Stadionie Śląskim i AKS-ie przyszedł czas na Ruch Chorzów. Jak wyglądało zderzenie z szatnią zespołu, który właśnie zdobył mistrzostwo Polski?

– Do zespołu zaprosił mnie trener Jerzy Wyrobek. W AKS-ie zagrałem niemal we wszystkich spotkaniach. Nawet nie sądziłem, że ktoś mnie ogląda. Nie myślałem wtedy, że piłka stanie się moim sposobem na życie. Zresztą nawet po przeprowadzce do Ruchu tak nie uważałem.

Zawsze bazowałem na codziennej pracowitości, nie snułem dalekosiężnych planów. Wejście do Ruchu, który był aktualnym mistrzem Polski, na pewno wiązało się ze stresem. To była szatnia Krzysztofa Warzychy, Waldemara Fornalika, Krystiana Szustera, Mieczysława Szewczyka, Mirosława Bąka, Ryśka Kołodziejczyka i wielu innych dobrych graczy. A tu przyszedł chłopak z ulicy. Traktowałem każdego z wielkim szacunkiem. Na początku byłem nastawiony na słuchanie. Na boisku nie chciałem nikomu krzywdy zrobić. Z czasem jednak coś puściło i zacząłem walczyć o swoje. Raz, drugi potraktowałem kogoś ze starszyzny ostrzej. Doceniono to. Zostałem dostrzeżony.

W hierarchii młodych nie byłem na początku wysoko. Na pewno wyżej stały akcje wychowanków: Dariusza Gęsiora, Stanisława Gawendy, Damiana Łukasika. Był to czas zdrowej rywalizacji. Młody człowiek musi wtedy zacisnąć zęby i walczyć. Potrzebny jest czas, aby dojrzeć i się rozwinąć. Myślę, że w piłce mamy duży problem ze zbudowaniem pomostu między juniorską a seniorską piłką. Wciąż tracimy w tym okresie zbyt wiele talentów.
Jest pan rzadkim przypadkiem piłkarza, który nie tylko nie opuścił Śląska, ale nawet Chorzowa.

– Tak jak mówiłem, nigdy nie uważałem się za wielki piłkarski talent. Miałem jednak to szczęście, że trafiłem na ludzi, dzięki którym stałem się lepszym piłkarzem. Ci ludzie to doktor Jerzy Wielkoszyński, trenerzy Orest Lenczyk, Edward Lorens, Jerzy Wyrobek, Waldemar Fornalik i wielu innych, którzy po drodze mi pomogli. Korzystałem na tej współpracy, ile tylko mogłem. Grałem w lidze. Trafiłem do młodzieżowej reprezentacji Polski. Dzięki tym osobom zacząłem grać nadspodziewanie dobrze. To była moja trampolina. Kto wie, gdzie bym się odbił, gdyby nie poważne problemy ze zdrowiem. Poważna kontuzja zatrzymała mnie na mojej piłkarskiej drodze. Gdyby zdrowie dopisało, może wyjechałbym ze Śląska, z Chorzowa...? Życie napisało taki scenariusz, pozostałem wierny swojemu miastu.
Młodzi ludzie, którzy dziś wchodzą do Ruchu, mają łatwiej niż Marek Wleciałowski w 1989 r.?

– Miałem możliwość oglądać piłkarskie szatnie z różnej perspektywy. Pracowałem w reprezentacji Polski, Śląsku Wrocław, Piaście Gliwice, Cracovii, GKS-ie Bełchatów, Górniku Zabrze i przede wszystkim w Ruchu. Każda szatnia ma swoją specyfikę. Każda jest inna.

Ruch jak na polskie warunki jest miejscem wyjątkowym. Ludzie, którzy budowali ten klub, tradycję tego miejsca, sprawiają, że Ruch wymykał się często logice. Sięgał po laury, gdy nie było ku temu finansowych i organizacyjnych podstaw. Dynamika pracy była przez lata różna, ale mianownik niemal zawsze ten sam. To Ruch sięgał po zawodników po przejściach i wyprowadzał ich na prostą. Zawodnicy, którzy odchodzili z Ruchu, niemal zawsze radzili sobie potem w innych klubach. Nasz klub był dla nich odskocznią. Czuję się zaszczycony tym, że mogę kontynuować pracę moich wielkich poprzedników.

A czy jest trudniej, czy łatwiej? Łatwiej na pewno dlatego, że to tylko druga liga. Łatwiej, bo wokół takiego gracza jest dużo ludzi młodych, rówieśników. Łatwiej, bo w DNA tego klubu jest wpisana chęć pomocy młodzieży.

A trudniej, bo piłkarski rynek jest coraz bardziej drapieżny, niecierpliwy. Trudniej, bo w drużynach jest coraz mniej piłkarskich autorytetów. Ludzi, od których można się uczyć. Czerpać na co dzień. Gdy ja dorastałem, to wielcy piłkarze Ruchu mieszkali tuż obok mnie. Na tej samej ulicy. Spotykało się ich w sklepie, na placu. Teraz młodzi takich wzorców mają zdecydowanie mniej. W klubach nie brakuje dobrych zawodników, ale to często są zadaniowcy. Przyjeżdżają z innych regionów Polski, zza granicy. Pobierają pieniądze, na które zasłużyli, ale są tutaj często na chwilę.
Źródło: http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7, ... otnie.html
**********************
Od 1988 roku na sektorze...
-------------------------------
...torca popaprańcy...
**********************

Awatar użytkownika
Lysy
Posty: 3882
Rejestracja: 19 sie 2002, o 20:25
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25787 Post autor: Lysy » 21 sty 2019, o 11:09

Nie wiem czy to pasuje do tematu.Super wywiad z Nowickim,którego kiedyś udało mi się poznać. Ale wtedy wódka smakowała.Nie to co dziś..

"To są zwyczajnie łobuzy. UEFA i FIFA są bandytami, mafią absolutną obracającą niewyobrażalnymi pieniędzmi. Deprawacja."

reszta tutaj.Warto poświęcić kilka minut na lekturę
https://www.przegladsportowy.pl/pilka-n ... tu/4wf3fbl
---------------------------------------
Zabanować Lysego!!!
----------------------------------------
Zakaz wstępu na Cichą dla pismaków kapusi i kłamców z gazety wyborczej
-------------------------------------------------------------------------

Awatar użytkownika
Radvan138
Posty: 1708
Rejestracja: 19 lip 2011, o 15:56
Lokalizacja: iRys [SH] / Bristol [uk]
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25788 Post autor: Radvan138 » 22 sty 2019, o 14:13

Lysy pisze:
21 sty 2019, o 11:09
Nie wiem czy to pasuje do tematu.Super wywiad z Nowickim,którego kiedyś udało mi się poznać. Ale wtedy wódka smakowała.Nie to co dziś..

"To są zwyczajnie łobuzy. UEFA i FIFA są bandytami, mafią absolutną obracającą niewyobrażalnymi pieniędzmi. Deprawacja."

reszta tutaj.Warto poświęcić kilka minut na lekturę
https://www.przegladsportowy.pl/pilka-n ... tu/4wf3fbl
Polecam ksiazke Fifa Mafia

damian
Posty: 61
Rejestracja: 25 paź 2007, o 20:10
Lokalizacja: katowice
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25789 Post autor: damian » 23 sty 2019, o 00:35

GW Katowice styczeń 2019

Radny Dawid Durał zwrócił się do władz Katowic o przeniesienie rozgrywek siatkarskich drużyny GKS z Szopienic do innej dzielnicy. Bo jak zaznacza, Szopienice to dzielnica, w której kibicuje się Ruchowi Chorzów. - Po meczach kibole GKS szukają w dzielnicy zaczepki - mówią mieszkańcy. A radny uważa, że takie mecze niepotrzebnie antagonizują środowisko.
Od 2016 r. drużyna siatkarska GKS Katowice rozgrywa mecze w hali sportowej w Szopienicach. To nowoczesny obiekt, jeden z nielicznych, którymi może się pochwalić ta dzielnica Katowic. Okazuje się jednak, że wydarzenia, które się w nim odbywają, jak mówią niektórzy mieszkańcy, mogą być kłopotliwe. – Od pewnego czasu po meczach siatkówki GKS kibole tego klubu jeżdżą po dzielnicy. Szukają ofiar – mówią młodzi ludzie.
A Szopienice od zawsze są „niebieskie”

A oto komentarz jakiegoś „bobka”
BOBO76 21.01.2019, 10:11
Z tego co mi wiadomo to Szopienice są dzielnicą Katowic !!! To o czym mowa.Jeżeli są tacy niebiescy to niech się przeprowadzą do Chorzowa
moRawa

damian
Posty: 61
Rejestracja: 25 paź 2007, o 20:10
Lokalizacja: katowice
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25790 Post autor: damian » 23 sty 2019, o 00:58

htthtmlp://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,24382081,w-szopienicach-nie-chca-gks-po-co-antagonizowac-srodowisko.
moRawa

Awatar użytkownika
Lysy
Posty: 3882
Rejestracja: 19 sie 2002, o 20:25
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25791 Post autor: Lysy » 23 sty 2019, o 08:49

damian pisze:
23 sty 2019, o 00:35
GW Katowice styczeń 2019

Radny Dawid Durał zwrócił się do władz Katowic o przeniesienie rozgrywek siatkarskich drużyny GKS z Szopienic do innej dzielnicy. Bo jak zaznacza, Szopienice to dzielnica, w której kibicuje się Ruchowi Chorzów. - Po meczach kibole GKS szukają w dzielnicy zaczepki - mówią mieszkańcy. A radny uważa, że takie mecze niepotrzebnie antagonizują środowisko.
Od 2016 r. drużyna siatkarska GKS Katowice rozgrywa mecze w hali sportowej w Szopienicach. To nowoczesny obiekt, jeden z nielicznych, którymi może się pochwalić ta dzielnica Katowic. Okazuje się jednak, że wydarzenia, które się w nim odbywają, jak mówią niektórzy mieszkańcy, mogą być kłopotliwe. – Od pewnego czasu po meczach siatkówki GKS kibole tego klubu jeżdżą po dzielnicy. Szukają ofiar – mówią młodzi ludzie.
A Szopienice od zawsze są „niebieskie”

A oto komentarz jakiegoś „bobka”
BOBO76 21.01.2019, 10:11
Z tego co mi wiadomo to Szopienice są dzielnicą Katowic !!! To o czym mowa.Jeżeli są tacy niebiescy to niech się przeprowadzą do Chorzowa
Niech sie cała cyganeria DZIUROSYNY przeprowadzą do Sosnowca.Przecież stamtąd pochodzi ten klub.Z Katowicami nie mają nic wspólnego.A Ruchowi w Katowicach kibicuje się od zawsze. Gieska Katowice to wstyd dla każdego kibica najbardziej s k u r wiony korupcją klub na świecie.
---------------------------------------
Zabanować Lysego!!!
----------------------------------------
Zakaz wstępu na Cichą dla pismaków kapusi i kłamców z gazety wyborczej
-------------------------------------------------------------------------

robbo2k
Posty: 327
Rejestracja: 21 cze 2010, o 09:52
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25792 Post autor: robbo2k » 31 sty 2019, o 08:27

Zarzuty udziału w rozbojach, pobiciach, bójkach i kradzieżach usłyszeli członkowie rozbitego przez CBŚP gangu powiązanego ze środowiskiem pseudokibiców. W ostatnim czasie policjanci zatrzymali w tej sprawie kolejnych 11 podejrzanych. W sumie zarzuty usłyszało już 79 osób., 41 jest aresztowanych.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że część zatrzymanych to osoby deklarujące się jako sympatycy Ruchu Chorzów. W katowickiej prokuraturze przedstawiono im m.in. zarzut przynależności do zorganizowanej grupy przestępczej, a także zarzuty udziału w bójkach, pobiciach i rozboju przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów i kradzieży z włamaniem.

Wcześniej, w grudniu 2017 r., Prokuratura Krajowa i Centralne Biuro Śledcze Policji poinformowały o rozbiciu zorganizowanej grupy przestępczej złożonej z mężczyzn deklarujących się jako kibice Ruchu Chorzów


Na pewno to pomaga w znalezieniu inwestora. https://www.tvn24.pl/katowice,51/gang-p ... 05348.html
Akcjonariusz Ruch Chorzów S.A
Współwłaściciel FC United of Manchester

19gorek20
Posty: 1867
Rejestracja: 16 cze 2009, o 19:30
Lokalizacja: ???
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25793 Post autor: 19gorek20 » 8 lut 2019, o 19:09


kyjool
Posty: 113
Rejestracja: 15 wrz 2018, o 16:15
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25794 Post autor: kyjool » 8 lut 2019, o 19:55

Pytania pogrubione.

Wojciech Todur: Co oznacza dla Ruchu Chorzów porozumienie, które zawarli jego akcjonariusze: miasto, Carbonex oraz niebieska spółka?

Jan Chrapek: To szansa na stabilność. Przed Ruchem na pewno spokojniejsza przyszłość. Oceniając sytuację finansową Ruchu, nie uciekniemy od tego, że klub płaci dziś za błędy przeszłości. Obciążenie wynikające ze spłaty rat planu restrukturyzacyjnego sięga dwóch milionów rocznie. Chyba nie muszę mówić, jak duży jest to ciężar dla drugoligowego dziś klubu. Warto jednak docenić, że nie poszliśmy drogą wielu innych klubów. Na skróty. Nie uciekliśmy od spłacania długów, których nie narobiliśmy. Nie zaczęliśmy na czysto od A-klasy czy czwartej ligi – do której pewnie trafiłby Ruch za zasługi. Zachowaliśmy się uczciwie wobec wierzycieli i kibiców. Teraz wypracowaliśmy plan, który podpisało dwóch dominujących akcjonariuszy oraz klub. Obciążenia finansowe będą dzielone przez najbliższe dwa lata na pół.

Prywatny biznes, który wspiera dziś finansowo klub, już zainwestował w Ruch ponad 16 milionów złotych. To sytuacja bez precedensu w historii Ruchu. Takie są fakty, warto o nich pamiętać i to docenić.

W umowie znalazł się również zapis o pożyczce. Tym razem chodzi o dwa miliony złotych. Czy to konieczne?

– Będę się powtarzał, ale proszę uwierzyć, że pożyczki również mogą być bezpiecznym narzędziem finansowania klubu. I ta pożyczka właśnie taka jest. Pożyczka była konieczna, gdyż potrzebowaliśmy tych środków już teraz.

W czwartek radni Chorzowa przegłosowali zapis, że suma, jaką miasto przeznaczy na promocję poprzez sport, wzrośnie do czterech milionów złotych. Czy to oznacza, że drugie tyle dołożą do budżetu klubu jego pozostali akcjonariusze?

– Najpierw musimy przystąpić do przetargu, a potem go wygrać. Będziemy się starali pozyskać te pieniądze, a że jesteśmy w Chorzowie sportową marką numer jeden, to uważam, że mamy na to duże szanse. Jeżeli taki scenariusz się spełni, to – jak to wynika z zapisów umowy z miastem – kolejne cztery miliony złotych do budżetu klubu dołożą sponsorzy i Carbonex.

Można więc założyć, że budżet klubu sięgnie wtedy sześciu milionów złotych. Dwa kolejne miliony zostaną bowiem przeznaczone na spłatę zadłużenia, o którym już mówiłem.


Ile lat będą się za wami ciągnęły te stare długi?

– Plan restrukturyzacyjny zakłada, że przez pięć.

Słyszał pan o akcji Wisły Kraków, która w niespełna dobę sprzedała kibicom akcje za cztery miliony złotych? Czy taka sytuacja mogłaby się powtórzyć w Chorzowie?


– Od lat słucham radiowej Trójki i to właśnie na antenie tego radia usłyszałem, że ta akcja była tak skuteczna i spotkała się z takim pozytywnym odzewem. Nie ukrywam, że moje serce zaczęło w tamtej chwili bić szybciej. No bo dlaczego nie powtórzyć tego w Chorzowie, na Cichej? To na pewno byłoby swoiste wotum zaufania dla ludzi, którzy dziś finansują Ruch i nim zarządzają. To są osoby, które inwestują w ten klub swoje, ciężko zarobione miliony złotych. Warto się do nich przyłączyć, pomóc. Myślę, że jest liczne grono kibiców, którzy chcieliby mieć w swoim portfelu akcje ukochanego Ruchu. Nie wykluczam, że będziemy chcieli wcielić ten pomysł w życie. Na pewno spotkałbym się wcześniej z władzami krakowskiego klubu, warto skorzystać z ich doświadczeń.

Zatrzymajmy się jeszcze przy pieniądzach. Reklama jakiej firmy trafi wiosną na koszulki piłkarzy? Mówi się, że to będzie przedsiębiorstwo Alba?

– Aktualnie klub prowadzi rozmowy. Za wcześnie, żeby mówić o konkretach i przesądzać o rezultacie przed podpisaniem umowy. Jesteśmy spółką giełdową. Musimy trzymać się procedur, jakie nam narzuca rynek New Connect.

Na przestrzeni ostatnich lat kilka razy mówiło się o tym, że Ruch wyjdzie z giełdy. Jakie jest pana zdanie na ten temat? Więcej z giełdy plusów czy minusów?

– Dla poważnych firm, kontrahentów, których chcemy pozyskać i przekonać do inwestowania lub sponsorowania klubu, giełda jest bardzo ważnym argumentem, narzędziem, które nas w ich oczach uwiarygodnia. Giełda narzuca na spółkę szereg obowiązków, a ich wspólny mianownik jest jeden – musimy być transparentni. W Ruchu niczego nie zamiata się pod dywan. Dzielimy się tym, co ważnego dzieje się w klubie, nie zważając na to, czy są to informacje dobre, czy złe. Jaki klub informuje o zaciąganych pożyczkach? Ruch nie ma z tym żadnych problemów. I tą biznesową szczerością wiele zyskujemy. Oczywiście są i koszty funkcjonowania na parkiecie, ale na dziś dostrzegamy jednak więcej plusów niż minusów.

Jak już jesteśmy przy minusach, to jak bardzo utrudnia panu pracę „serial” medialny o kolejnych zatrzymaniach i przestępstwach, których się dopuszczali członkowie Psycho Fans, czyli tzw. bojówki Ruchu?

– Niewygodny temat... Prawda jest taka, że jak zasiadam z kimś do stołu i zaczynamy rozmowę o ewentualnej pomocy i wsparciu dla Ruchu, to na początku przez pół godziny tłumaczę, jak do tego doszło, że klub znalazł się na takim zakręcie. Potem opowiadam o tym, co już udało się zrobić. Że nie mamy nic do ukrycia. Na koniec pojawią się pytania o kibiców, a bardziej niestety o kiboli. O to, jaki mają wpływ na klub. Dla osób, które znają Ruch i jego historię, którzy wyrośli w klimacie Śląska, którzy znają środowisko kibiców, to jest temat bolesny. Nie brakuje rozmówców, którzy potrafią docenić, że na stadionie rozbłysły race. Są jednak i tacy, którzy nie odróżniają kibiców od kiboli i z trudem akceptują sponsoring klubu, za którym ciągnie się ta zła, kibolska opinia.

A jak pan skomentuje informację o konieczności „doprojektowania” nowego stadionu Ruchu? Godzi się Pan na to ze spokojem czy może irytuje to pana, jak część kibiców Ruchu niemogących doczekać się budowy nowego obiektu przy Cichej?

– Wszyscy wiemy, że bez nowego stadionu Ruch nie ruszy z miejsca. Jestem również w kontakcie z członkami Komisji Licencyjnej PZPN. Słyszę, że na drugą ligę nasz obiekt jest wystarczający. Na pierwszą ligę też pewnie wymogi spełni... Ale Ekstraklasa? Przepisy wynikające z podręcznika licencyjnego są z każdym rokiem coraz bardziej restrykcyjne. Będzie z tym problem, a przecież każdy przyzna mi rację, że miejsce Ruchu jest w Ekstraklasie.

Tak więc nowy stadion to konieczność. Wszyscy wyczekujemy wbicia pierwszej łopaty na budowie, ale musimy też pamiętać, że nie budujemy stadionu na pięć, dziesięć lat. To będzie obiekt, który będzie służył Ruchowi i jego kibicom pewnie i pół wieku. Stadion musi być więc nowoczesny i funkcjonalny. Nie może żyć tyko w dniu meczu. Obiekt przy Cichej jest świetnie położony. Obok DTŚ. W pobliżu autostrad A4 i A1. Łatwo tu dojechać, wszędzie blisko. Godzina do Krakowa. Dwie i jesteśmy we Wrocławiu. Serce Śląska. Warto to wykorzystać. Zaproponować rozwiązania, które sprawią, że stadion będzie na siebie zarabiał przez siedem dni w tygodniu.

Temu mają służyć dodatkowe prace projektowe. Lepiej korzystać teraz z błędów, które popełnili inni, niż uczyć się na swoich. Zmiany mają sprawić, że na stadionie znajdzie się też dodatkowa przestrzeń na muzeum godne tak wielkiego klubu jak nasz Ruch. Gdy się o tym wszystkim pamięta, to łatwiej zaakceptować zwłokę.


Na koniec zapytam o pierwszą drużynę. Plany zakładające awans uleciały...

– W sporcie, na piłkarskim boisku, jest tyle niewiadomych, że jeszcze wiele może się zdarzyć. Straciliśmy jednak zbyt wiele punktów, żeby teraz snuć plany o awansie. Zdrowy rozsądek podpowiada, że najbliższe miesiące poświęcimy na konsolidację drużyny. Mamy mądrego i skutecznego trenera. Sporo rozmawiamy, wiemy czego od siebie oczekujemy. Marek Wleciałowski już raz poprowadził Ruch do Ekstraklasy. Liczę, że teraz też mu się powiedzie. Na dwa tempa, z przystankiem w pierwszej lidze.

Stawiamy na spokojną pracę. Mamy ciekawy skład. Nie brakuje nam doświadczenia, które kryje się za takimi nazwiskami, jak Kędziora, Podgórski, Walski, Obst, Giel, Duriska czy Miahkow. Mamy też sporo utalentowanej młodzieży. Wiemy, jak pracować skutecznie z młodymi ludźmi. Najlepszy i ostatni przykład to Mateusz Bogusz, który właśnie trafił do angielskiego Leeds. Nowych zawodników też dobieramy w sposób przemyślany. Obserwujmy, sprawdzamy, podpisujemy kontrakty. Staramy się ograniczać przypadek do minimum. Mamy też nowego dyrektora sportowego. Wierzę, że już wkrótce będziemy pozytywnie oceniać efekty jego pracy.


Awatar użytkownika
janusz
Wspiera "Wielki Ruch"
Wspiera "Wielki Ruch"
Posty: 162
Rejestracja: 19 paź 2002, o 15:20
Lokalizacja: RUDA ŚLĄSKA
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25796 Post autor: janusz » 8 lut 2019, o 23:54

Gdy trafiłem do klubu, tej komórki de facto nie było. Byłem osobą, która we wrześniu, podejmując pracę, miała zająć się skautingiem. Zrobiłem pewien plan, on jest gotowy. Jak to bywa, na tworzenie jakiejkolwiek struktury potrzebne są środki. To musi być sieć skautingu. Tworzymy umowy o współpracy ze skautami. Można powiedzieć, że byłem szefem i skautem w jednej osobie. Zapraszamy do współpracy. W tej chwili musimy zająć się pierwszym zespołem, ale w moim zakresie będą trzy obszary: obok pierwszego zespołu, także młodzież i skauting. Musimy zdawać sobie sprawę, że tę komórkę trzeba rozwinąć. Im wyższy poziom sportowy, tym będzie bardziej potrzebna.

(…)

moze pan Kapica sie do tego odniesie jak by niy bylo siedzio tam od lot

Awatar użytkownika
_BiADACZ_
Posty: 4417
Rejestracja: 7 mar 2006, o 17:10
Lokalizacja: wh
Kontakt:

Re: Ruch w prasie...

#25797 Post autor: _BiADACZ_ » 9 lut 2019, o 00:11

ro***erdala mnie to pi***olenie, że Ruch musi być na giełdzie, abyśmy byli przejrzyści, transparentni itp... ku***... ile klubów na tej giełdzie nie ma i ile z tych klubów mają sponsorów?

nie wierzę w normalność w tym klubie - NIGDY ku***!
Obrazek



ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google Adsense [Bot], jajo, Lightman, MiKuS19R20, natiste, PabloB1987, pepson19R20, PiterCidry, Raider94, Zip i 10 gości