Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
-
- Posty: 495
- Rejestracja: 1 maja 2023, o 19:54
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Spuścili nos rynkom z ekstraklasy, teraz my im wybijemy z gowy nawet baraże. Ta historia sie pisze na naszych oczach
Niebieska Holandia!
-
- Posty: 2413
- Rejestracja: 13 kwie 2009, o 21:03
- Lokalizacja: Siemce
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Monet pamiento bardzo dobrze tamten szpil. Szczeloł wtedy nawet tora na 1:0. A potem ta nieszczęsno rynka Siemaszki. Wtedy cało Polska to widziała oprócz sędziów. Jutro musi być inaczy, a tak swoją drogom szybko gromy z Arką o coś. Jest szansa osiągnąć coś fajnego. Drużyna i sztab szkoleniowy są tego świadomi i licza na dobry szpil w naszym wykonaniu i zwycięstwo.
- HullCityFC
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 3612
- Rejestracja: 6 kwie 2012, o 20:40
- Lokalizacja: England
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
A ch** mnie obchodzi Twoje zdanie. Moze obstawiam na przekor wlasnie dlatego, ze z Wisla dalem 0-3 i bylo na odweot i chce zeby bylo podobnie teraz.Radlin pisze: ↑12 maja 2023, o 17:34Ty to juz z Wisla przepowiadoles 0:3.
mam nadzieje ze nie obstawiasz w tej Angli meczow Ruchu bo zbankrutujesz.Czego Ci nie zycza ale obiecej ze jak Twoj wynik sie nie sprawdzi to nie napiszesz juz zadnego pesymistycznego posta(najlepiej zadnego) bo mnie na wymioty bierze jak sie czyta ze ,,kibic" Ruchu typuje 4:0dla przeciwnika.Jakbych byl tu adminem to bym Cie stad ....pożegnal.
A juz na powaznie. Mam nadzieje ze wrocimy do gry 4 obroncow. Na 3 gra nam kompletnie nie idzie od jakiegos czasu. Zreszta do takiej gry trzeba miec pomocnikow w top formie a u nas ostatnio z tym ciezko. Arka stwarza duzo sytuacji ale jest dosyc radosna w obronie. Przetrwac ich ataki i cos pewnie sie stworzy.
Bielecki - Wojtowicz, Szur, Szywacz, Sadlok - Sikora, Sedlak, Fiszmanczyk - Kobusinski, Szczepan, Feliks
Tak chyba zagramy.
Wiadomo co z Swedrowskim?
-
- Posty: 1046
- Rejestracja: 16 paź 2009, o 17:11
- Lokalizacja: Ruda Slaska
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
3-1 dla nas. Szczepan hat-trick.
- jalboss
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 1345
- Rejestracja: 12 sie 2002, o 07:50
- Lokalizacja: gdzieniegdzie!
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Oby zaś nie było, że chorzy na boisko, sprawni na ława 

NIEBIESCY KIBICE MÓWIĄ...
- kroy
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 1849
- Rejestracja: 19 wrz 2009, o 14:39
- Lokalizacja: Siemce
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Skandaliczna wypowiedź
Ale ja widzę , że świat już prawie runął.. I co ?
I mam ku*** dobry humor !
I mam ku*** dobry humor !
-
- Posty: 1838
- Rejestracja: 14 maja 2022, o 17:02
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Mam dobre przeczucia mimo wszystko. Oni nie radzą sobie za dobrze z drużynami które się cofają i walczą o każdy metr... nie tak dawno Skra Częstochowa dała radę tam wygrać nie tracąc bramki. Damy radę.
- pepson19R20
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 131
- Rejestracja: 5 kwie 2009, o 21:35
- Lokalizacja: Orzesze
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Nasza wiaRa nie zachwiana ! Powalczmy o każdy centymetr boiska,zróbmy swoje Niebiescy !
-
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 1101
- Rejestracja: 12 lis 2010, o 23:03
- Lokalizacja: TaRnowskie GóRy
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Ruch Chorzów wciąż ma duże szanse na to, żeby zapewnić sobie bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy. „Niebiescy" zajmują trzecie miejsce w tabeli Fortuna 1. ligi na cztery kolejki przed końcem rozgrywek. Wszystko mają w swoich rękach, ale takie wpadki jak ostatni mecz z Resovią Rzeszów po prostu nie mogą się powtórzyć, bo rywale w walce o awans też na pewno nie odpuszczą.

Sytuacja w tabeli Fortuna 1. ligi jest dla Ruchu Chorzów dobra, ale wciąż daleka od komfortowej. Na ten moment najpoważniejszymi rywalami Ruchu w walce o bezpośredni awans są Bruk Bet, Puszcza Niepołomice oraz Wisła Kraków. Zdecydowanie najłatwiejszy terminarz z całej trójki ma Puszcza Niepołomice, która będzie mierzyć się z GKS-em Katowice na wyjeździe, GKS-em Tychy u siebie, Skrą Częstochowa na wyjeździe oraz Chrobrym Głogów na własnym boisku. Mówimy więc o ligowych średniakach albo kandydatach do spadku. Na papierze w każdym z tych meczów Puszcza będzie faworytem do zwycięstwa.
Lećmy dalej. Bruk Bet Termalica Nieciecza. Po porażce w szlagierowym meczu z Wisłą Kraków „Słoniki" będą się mierzyć ze słabiutką Sandecją i niewiele lepszą Resovią. Wyzwaniem może być dla nich jedynie mecz w ostatniej kolejce z Arką Gdynia, o ile goście z Trójmiasta będą mieli jeszcze o co grać.
Z kolei Wisłę Kraków po zwycięstwie w bardzo ważnym meczu z Bruk Betem czeka jeszcze starcie z walczącym o miejsce w barażach Podbeskidziem i ligowymi średniakami - Górnikiem Łęczna i Zagłębiem Sosnowiec.

ANALIZA KOLEJKI
Mecz Wisły z Niecieczą miał olbrzymie znaczenie dla walki o bezpośredni awans do Ekstraklasy. Tylko zwycięzca tego starcia mógł liczyć na przegonienie Ruchu Chorzów i wywalczenie promocji bez gry w barażach. Z tą stawką lepiej poradzili sobie gospodarze, którzy są bliżej wywalczenia awansu. Ostatecznie Wisła wygrała 2:1 i awansowała na 2. miejsce. Jeśli Ruch Chorzów przegra jutro w Gdyni z Arką, to krakowianie mocno zbliżą się do awansu do Ekstraklasy.
GKS Katowice – Puszcza Niepołomice
Puszcza ma teoretycznie najłatwiejszy kalendarz spośród zespołów walczących o bezpośredni awans do Ekstraklasy. „Liczymy na to, że sprawimy psikusa.” – to słowa trenera Tomasza Tułacza na konferencji prasowej po wygranym meczu z Odrą. Z pewnością jego podopiecznych na to stać. Żubry pokazały już w tym sezonie, że potrafią walczyć o swoje i nie warto ich lekceważyć. Zdecydowanie lepiej walczy się także o awans, gdy nie ma dużej presji i nie jest się faworytem. To może być atut drużyny z Niepołomic. W Katowicach Puszcza będzie musiała sobie radzić bez zawieszonych za kartki Kamila Zapolnika, Huberta Tomalskiego oraz Dominika Frelka. Trener Tułacz będzie szukał sposobu na poprawę skuteczności swoich zawodników ofensywnych. Ostatnia wizyta Żubrów przy Bukowej skończyła się ich jednobramkową porażką.

Bez wątpienia jednym z ciekawszych spotkań tej serii rozgrywek na zapleczu Ekstraklasy będzie starcie pomiędzy 7. i 2. drużyną aktualnej tabeli. Faworytem tego pojedynku są gospodarze, jednak to goście potrzebują teraz punktów i można być pewnym, że będą chcieli zdobyć komplet. Właśnie dlatego można spodziewać się ogromnych emocji. A co konkretnie może się zdarzyć?
Arka Gdynia i Ruch Chorzów to dwie drużyny, które są zaangażowane w grę o awans do Ekstraklasy. Różnica polega na tym, że ekipa Ryszarda Wieczorka bije się o miejsce w barażach. Niebiescy natomiast koncentrują się na grze o bezpośrednią promocję do elity. Sobotni mecz będzie klasycznym spotkaniem o 6 punktów. Remis nie zadowoli żadnej ze stron. Ruch chce wygrać i wykorzystać fakt, że Bruk Bet stracił punkty. Z kolei Arka goni strefę barażową.
Piłkarze znad Morza Bałtyckiego praktycznie od samego początku sezonu zajmowali miejsca w górnej części tabeli. Arka miała w planach walkę o Ekstraklasę, jednak ich powrót wydaje się bardzo mało prawdopodobny. Przede wszystkim zdecydowały o tym mecze w drugiej części sezonu, a więc w ostatnich kilku miesiącach. Tak naprawdę od początku nowego roku kalendarzowego z każdym kolejnym spotkaniem szło im coraz to gorzej. Ogólnie w ośmiu ostatnich spotkaniach ligowych gdynianie wygrali tylko raz, gdy w pokonanym polu pozostawili Chrobry Głogów. Ponadto zaliczyli cztery remisy i dwie porażki. Po 30. rozegranych meczach ekipa Arki legitymuje się bilansem 12. triumfów, 8. remisów i 10. porażek. Z dorobkiem 44. oczek podopieczni trenera Ryszarda Wieczorka sklasyfikowani są na 7. pozycji w tabeli, a do wyprzedzającej ich Stali Rzeszów, Żółto-Niebiescy tracą 2. punkty. Jeśli nie wygrają w sobotę, to praktycznie stracą nawet matematyczne szanse, by przebić się na pozycję wicelidera. Co ciekawe pozycja w tabeli jest identyczna, jeśli I-ligowców ustawilibyśmy według najmniejszej liczby straconych bramek.
Jednak ta krytyczna ocena zachowania bramkarza wcale nie musi oznaczać, że - posiłkując się terminologią siatkarską - dojdzie do zmiany powrotnej. Przypomnijmy, że wiosnę jako bramkarz numer 1 rozpoczął Daniel Kajzer, który stracił miejsce w bramce wraz z odejściem Hermesa.
Więcej ze słów Wieczorka można wnioskować na temat ustawienia linii obrony, która - przypomnijmy, że po przyjściu tego trenera przeszła do gry z czwórki na trójkę zawodników. W Rzeszowie w roli tzw. pół lewego obrońcy zadebiutował Janusz Gol, nominalny defensywny pomocnik. Z jednej strony była to odpowiedź na kontuzję Martina Dobrotki, który nie zagra też z Ruchem, z drugiej - dzięki temu manewrowi zwolniło się miejsce w środku drugiej linii, które mógł obsadzić Hubert Adamczyk.
Co na to piłkarz, który według pierwotnej koncepcji szkoleniowca, miał być "dyspozytorem mocy", czyli nadawać ton grze zespołu w środku pola?
Stałe fragmenty gry to w Gdyni temat ciągnący się od początku sezonu. Stały się nomen omen stałym elementem dyskusji o grze Arki, bo gdynianie jak tracili bramki po zagraniach ze stojącej piłki, tak konsekwentnie dalej je tracą, a razem z bramkami – punkty. Powiedzieć, że Arka ma kłopot z bronieniem stałych fragmentów, to nic nie powiedzieć. W Gdyni trudno już znaleźć kibica, którego zdziwiłby gol stracony po rzucie wolnym czy rożnym. W tym temacie żółto-niebiescy są niezwykle konsekwentni.
Nie tylko trenera, ale również piłkarzy uwiera już ten temat.
W tej sytuacji warto się zastanowić, czy w klubie jest osoba odpowiedzialna za ich analizę. Pamiętamy bowiem, że w sezonie 2020/21, przed odejściem do Lecha Poznań, taką funkcję sprawował Maciej Kędziorek, który ze swojego fachu znany jest w całej Polsce. Wcześniej jego wiedzą i pomysłami posiłkował się m.in. Czesław Michniewicz w trakcie prowadzenia reprezentacji Polski U-21. Obecnie za analizę stałych fragmentów gry w Arce odpowiada Michał Macek. To trener, który dołączył do sztabu Hermesa przed startem rundy wiosennej. Przed dołączeniem do żółto-niebieskich pracował w Legionovvi Legionowo, Pelikanie Łowicz, Dolcanie Ząbki, Avii Świdnik, Hermanie Zamość, a następnie jako asystent Kamila Kieresia w Górniku Łęczna, a także Leszka Ojrzyńskiego w Koronie Kielce. Sęk w tym, że od czasu jego zatrudnienia żółto-niebiescy stracili więcej bramek ze stałych fragmentów - 10 - niż przez całą rundę jesienną, gdy w sztabie byli Ryszard Tarasiewicz i jego asystent Tomasz Wolak. Wówczas takich bramek padło 9. Jeśli jesteśmy już przy takiej szczegółowej analizie, warto również zwrócić uwagę, jak Arka radzi sobie w tym elemencie, gdy sama ma wykonywać stałe fragmenty. Otóż w rundzie jesiennej zdobyła ich 8. Natomiast wiosną, czyli w momencie, gdy żółto-niebiescy mieli już specjalistę od stałych fragmentów zaliczyli 6 takich trafień.
Jeśli spojrzymy okiem na przebieg całego sezonu, to zaledwie na palcach jednej ręki możemy policzyć udział przy bramkach zawodników wprowadzonych z ławki rezerwowych. Bramki zdobywali: Hubert Adamczyk z Odrą Opole i Mateusz Kuzimski z Resovią, którego zresztą już w Gdyni nie ma od zimy. Pozostałe 3 to asysty: Sebastiana Milewskiego, Jerzego Tomala i wspomnianego Żebrowskiego. Tak naprawdę tylko 5 udziałów przy zdobytych bramkach przez zmienników to najniższy wynik spośród drużyn walczących o ekstraklasę. Tyle samo ma jeszcze Puszcza Niepołomice, jednak w jej przypadku są to: 3 gole, w tym 1 wypożyczonego z Arki Artura Siemaszko oraz 2 asysty. Pozostałe drużyny mają zdecydowanie lepszych jokerów. Wybitni pod tym względem są: ŁKS Łódź i Ruch Chorzów, których zmiennicy mieli udział przy odpowiednio: 15 i 14 golach. To też pokazuje, dlaczego akurat te zespoły są na czele Fortuna 1. Ligi.
W poprzednim sezonie kibice Arki mogli liczyć na Huberta Adamczyka, który rozgrywał sezon życia. Obecnie to Karol Czubak stara się ciągnąć „Arkowców” w kierunku PKO Ekstraklasy. 23-latek przychodził do Gdyni z Widzewa przed rokiem, kiedy kompletnie nie wyszła mu przygoda w Łodzi. W nowym klubie zaczął powoli się obudowywać, a obecnie jest kluczowym zawodnikiem gdynian. Tylko dwukrotnie zdarzyło się, że po wpisaniu na listę strzelców Karola Czubaka, drużyna nie wygrała spotkania.
Arkowcy przystąpią do sobotniej potyczki, będąc od dwóch meczów bez wygranej. W ostatniej kolejce Stal Rzeszów znalazła panaceum na Arkę. Arka zagrała poprawnie, stworzyła sobie wiele sytuacji pod bramką Stali, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Brakowało skuteczności lub na drodze stawał dobrze dysponowany tego dnia bramkarz rywali.
Przed podopiecznymi trenera Wieczorka kolejne trudne spotkanie na własnym stadionie. Arkowcy odnieśli na nim w tym sezonie tylko trzy zwycięstwa. 14-krotny mistrz Polski jest natomiast jedną z najlepiej punktujących ekip na wyjazdach, co potwierdza bilans 24 oczek wywalczonych w roli gościa. Na wyjeździe ostatnio chorzowianie pokonali Sandecję Nowy Sącz. Wcześniej ekipa Jarosława Skrobacza w roli gościa przegrywała z Zagłębiem Sosnowiec i Bruk-Betem Termaliką. Co może zrobić Arka, aby nie dać się zaskoczyć Ruchowi i znów nie tracić goli w swoim stylu?
Sobotni rywale Arki znajdują się w dużo lepszej sytuacji. Niebiescy stoją przed realną szansą, by po kilku sezonach poczuć smak powrotu do Ekstraklasy. Podopieczni trenera Jarosława Skrobacza w chwili obecnej legitymują się bilansem 14. wygranych pojedynków, 11. remisów i 5. porażek. Dorobek 53. punktów klasyfikuje ich na 3. pozycji ze stratą 6. oczek do lidera rozgrywek ŁKS-u Łódź i przewagą punktu nad Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

14-krotny mistrz Polski podejdzie natomiast do potyczki w Gdyni podrażniony porażką z Resovią. Poza świetnym początkiem, to rywale wyglądali jak zespół bijący się o awans i ostatecznie zasłużenie pokonali niemrawy, i nie przypominający siebie z poprzednich kolejek, Ruch 3:1. To pierwsza porażka Ruchu na stadionie w Gliwicach. Ten mecz pokazał, że wiosną w kadrze zespołu z Chorzowa brakuje pomocnika o skuteczności Marka Mroza. W ostatnich miesiącach Ruch wpadł w spory dołek formy i trudno im się z niego wydostać. Nie udało im się bowiem wygrać w 6 z 10 ligowych meczów wstecz, notując w tym okresie 15 z 30 możliwych punktów, co jak na drużynę, która miała walczyć o mistrzostwo 1. ligi to stosunkowo za mało.

Patrząc na to, jak blado na tle mierzących w uniknięcie spadku rzeszowian wyglądał momentami zespół z Chorzowa, można tylko nabrać dodatkowego szacunku, że jest w tym miejscu, w którym jest i losy bezpośredniego awansu, trzeciego z rzędu, jako wicelider ma wciąż w swoich nogach. Wygrana z Resovią sprawiłaby, że nad „Białą gwiazdą” Ruch miałby już 5 „oczek” zapasu. Możliwe, że jej porażka w Łodzi wcale nie pomogła „Niebieskim” w przeddzień spotkania z rzeszowianami.
„Niebiescy” zamiast utorować sobie drogę do ekstraklasy, dodatkowo ją sobie skomplikowali, a terminarz 4 ostatnich kolejek – wyjazd do Gdyni na mecz z walczącą o baraże Arką oraz domowe spotkania z walczącymi o utrzymanie drużynami z Opola i Tychów, przedzielone gorącymi derbami w Katowicach – jawią się jako trudniejsze niż jeszcze w ubiegłym tygodniu.
Po sobotniej potyczce, przed niezwykle ważną grą w Gdyni z Arką, Jarosław Skrobacz ma problemy w defensywie. W 1. połowie meczu z Resovią urazu doznał Paweł Baranowski. Zastąpił go Konrad Kasolik, który po chorobie w potyczce z Wisłą Kraków zasiadł na ławce. Dobrze zagrała w tej potyczce defensywa, więc z Sandecją do roszad w składzie nie doszło i defensora ponownie zabrakło w wyjściowej jedenastce. W spotkaniu z rzeszowianami Kasolik dość szybko otrzymał żółtą kartkę i w efekcie w Gdyni nie zagra. W efekcie Jarosław Skrobacz będzie musiał zmienić zestawienie defensywy. Na powrót do składu czeka m.in., związany przed laty z Arką Gdynia, Przemysław Szur. Wychowanek akademii Arki, pochodzący z Wejherowa, jesienią był podstawowym zawodnikiem Ruchu i jednym z liderów zespołu, ale wiosną w wyjściowym składzie pojawił się tylko 4-krotnie. Na przeszkodzie stawały mu kontuzja, kartki czy choroba.
Pod znakiem zapytania stoi, czy zdecyduje się wariant z czwórką obrońców – jak z Wisłą i Sandecją – czy trójką, jak z Resovią, czemu niektórzy się dziwili.
Ponadto wyłączony z gry będzie Przemysława Maj. Dobrą wiadomością jest to, że do środka pola po pauzie za kartki wraca Patryk Sikora. Treningi wznowił też Tomasz Swędrowski, który borykał się z kontuzją i ostatni występ zaliczył ponad miesiąc temu.
W ekipie z Gdyni na pewno nie będzie mógł wystąpić w sobotę Marcus Vinicius.
Arka: Krzepisz – Marcjanik, Azackyj, Gol, Stępień, Milewski, Adamczyk, Skóra, Haydary, Gojny, Czubak
Ruch: Bielecki – Sadlok, Szur, Szywacz, Michalski, Sedlak, Sikora, Foszmańczyk, Feliks, Kobusiński, Szczepan

W sobotnie popołudnie Jarosław Skrobacz zmierzy się z Arką prowadzoną przez swojego „krajana” Ryszarda Wieczorka. Obaj szkoleniowcy kojarzą się automatycznie z Odrą Wodzisław.
Jeśli potwierdzą się przedmeczowe zapowiedzi to na boisku powinniśmy mieć nie mniejsze emocje niż 6 lat temu, kiedy te kluby mierzyły się w Gdyni jak na razie po raz ostatni. Wówczas stawką było utrzymanie w ekstraklasie. Arka uzyskała "zwycięski" remis po bramce, która - jak się okazało - została strzelona ręką przez Rafała Siemaszko. Wówczas nie było VAR, a Tomasz Musiał gola uznał. Tym samym już na kolejkę przed końcem Ruch został zdegradowany. Natomiast gdynianie utrzymali się tydzień później, wygrywając w Lubinie 3:1.

W poprzedniej rundzie, przed meczem w Chorzowie Ruch nawiązywał do tej sytuacji, mobilizując do przyjścia na trybuny kibiców. Na boisku skuteczniejszy okazał się jednak "mocny ogień", który zapowiadała Arka, gdyż wygrała 4:2. Ogólnie w pięciu ostatnich potyczkach między oboma zespołami cztery razy wygrali gdynianie, w tym raz po dogrywce w Pucharze Polski. W jednym spotkaniu miał miejsce remis.

Po raz ostatni Niebiescy pokonali Arkę dawno temu, bo w 2011 roku. Gole dla chorzowian strzelili wówczas Łukasz Janoszka i Maciej Jankowski.



Ruch przez całą rundę wiosenną ma zakaz wyjazdów zorganizowanej grupy kibiców na mecze ligowe. Jednak w ramach porozumienia między kibicami obu klubów goście mają pojawić się w Gdyni. Sektor dla przyjezdnych, zgodnie z przepisami będzie pusty, a przyjezdni mają zająć jedną z trybun przewidzianych dla miejscowych, zapewne w narożniku stadionu.

Przyjezdni jeśli chcą uzyskać bezpośredni awans do Ekstraklasy, to po prostu muszą wygrać najbliższe spotkanie. Po analizie ostatnich występów obu zespołów wydaje się to bardzo prawdopodobne. Mianowicie Arka ma ostatnio spore problemy w meczach przed własną publicznością. Wydaje się więc, że przy tak kiepsko dysponowanej drużynie gospodarzy, przyjezdni powinni powalczyć o komplet punktów. Plan dla Ruchu na tę kolejkę jest prosty. Wygrać z Arką oraz kibicować GKS-owi Katowice w starciu z Puszczą Niepołomice. W przypadku wygranej Ruch będzie mieć, na trzy kolejki przed końcem, dwa punkty przewagi nad strefą barażową i zapewnioną grę co najmniej w play-offach
Podsumowując: piłkarze Ruchu Chorzów wciąż mają wszystko w swoich rękach. Sprzyja im również terminarz. Oczywiście porażka Ruchu Chorzów w sobotnim meczu z Arką nie przekreśli jeszcze szans podopiecznych Jarosława Skrobacza na awans do Ekstraklasy, ale może skomplikować sytuację „Niebieskich" i sprawić, że kwestia promocji do elity nie będzie już tylko zależna od nich. 10 punktów w ostatnich czterech kolejkach da im bezpośredni awans do Ekstraklasy. Jeśli tych punktów zdobędą mniej, to muszą oglądać się na to, co robią na boiskach Fortuna 1. ligi ich bezpośredni rywale w ligowej tabeli.
źródła: twitter.com, youtube.com, lubsport.pl, flashscore.pl, fantastycznyskaut.pl, 90minut.pl, arka.gdynia.pl, slazag.pl, sportdziennik.com, sport.trojmiasto.pl, radiogdansk.pl, igol.pl, kibice.net, goal.pl, zagranie.com

Sytuacja w tabeli Fortuna 1. ligi jest dla Ruchu Chorzów dobra, ale wciąż daleka od komfortowej. Na ten moment najpoważniejszymi rywalami Ruchu w walce o bezpośredni awans są Bruk Bet, Puszcza Niepołomice oraz Wisła Kraków. Zdecydowanie najłatwiejszy terminarz z całej trójki ma Puszcza Niepołomice, która będzie mierzyć się z GKS-em Katowice na wyjeździe, GKS-em Tychy u siebie, Skrą Częstochowa na wyjeździe oraz Chrobrym Głogów na własnym boisku. Mówimy więc o ligowych średniakach albo kandydatach do spadku. Na papierze w każdym z tych meczów Puszcza będzie faworytem do zwycięstwa.
Lećmy dalej. Bruk Bet Termalica Nieciecza. Po porażce w szlagierowym meczu z Wisłą Kraków „Słoniki" będą się mierzyć ze słabiutką Sandecją i niewiele lepszą Resovią. Wyzwaniem może być dla nich jedynie mecz w ostatniej kolejce z Arką Gdynia, o ile goście z Trójmiasta będą mieli jeszcze o co grać.
Z kolei Wisłę Kraków po zwycięstwie w bardzo ważnym meczu z Bruk Betem czeka jeszcze starcie z walczącym o miejsce w barażach Podbeskidziem i ligowymi średniakami - Górnikiem Łęczna i Zagłębiem Sosnowiec.

ANALIZA KOLEJKI
Mecz Wisły z Niecieczą miał olbrzymie znaczenie dla walki o bezpośredni awans do Ekstraklasy. Tylko zwycięzca tego starcia mógł liczyć na przegonienie Ruchu Chorzów i wywalczenie promocji bez gry w barażach. Z tą stawką lepiej poradzili sobie gospodarze, którzy są bliżej wywalczenia awansu. Ostatecznie Wisła wygrała 2:1 i awansowała na 2. miejsce. Jeśli Ruch Chorzów przegra jutro w Gdyni z Arką, to krakowianie mocno zbliżą się do awansu do Ekstraklasy.
GKS Katowice – Puszcza Niepołomice
Puszcza ma teoretycznie najłatwiejszy kalendarz spośród zespołów walczących o bezpośredni awans do Ekstraklasy. „Liczymy na to, że sprawimy psikusa.” – to słowa trenera Tomasza Tułacza na konferencji prasowej po wygranym meczu z Odrą. Z pewnością jego podopiecznych na to stać. Żubry pokazały już w tym sezonie, że potrafią walczyć o swoje i nie warto ich lekceważyć. Zdecydowanie lepiej walczy się także o awans, gdy nie ma dużej presji i nie jest się faworytem. To może być atut drużyny z Niepołomic. W Katowicach Puszcza będzie musiała sobie radzić bez zawieszonych za kartki Kamila Zapolnika, Huberta Tomalskiego oraz Dominika Frelka. Trener Tułacz będzie szukał sposobu na poprawę skuteczności swoich zawodników ofensywnych. Ostatnia wizyta Żubrów przy Bukowej skończyła się ich jednobramkową porażką.

Bez wątpienia jednym z ciekawszych spotkań tej serii rozgrywek na zapleczu Ekstraklasy będzie starcie pomiędzy 7. i 2. drużyną aktualnej tabeli. Faworytem tego pojedynku są gospodarze, jednak to goście potrzebują teraz punktów i można być pewnym, że będą chcieli zdobyć komplet. Właśnie dlatego można spodziewać się ogromnych emocji. A co konkretnie może się zdarzyć?
Arka Gdynia i Ruch Chorzów to dwie drużyny, które są zaangażowane w grę o awans do Ekstraklasy. Różnica polega na tym, że ekipa Ryszarda Wieczorka bije się o miejsce w barażach. Niebiescy natomiast koncentrują się na grze o bezpośrednią promocję do elity. Sobotni mecz będzie klasycznym spotkaniem o 6 punktów. Remis nie zadowoli żadnej ze stron. Ruch chce wygrać i wykorzystać fakt, że Bruk Bet stracił punkty. Z kolei Arka goni strefę barażową.
Piłkarze znad Morza Bałtyckiego praktycznie od samego początku sezonu zajmowali miejsca w górnej części tabeli. Arka miała w planach walkę o Ekstraklasę, jednak ich powrót wydaje się bardzo mało prawdopodobny. Przede wszystkim zdecydowały o tym mecze w drugiej części sezonu, a więc w ostatnich kilku miesiącach. Tak naprawdę od początku nowego roku kalendarzowego z każdym kolejnym spotkaniem szło im coraz to gorzej. Ogólnie w ośmiu ostatnich spotkaniach ligowych gdynianie wygrali tylko raz, gdy w pokonanym polu pozostawili Chrobry Głogów. Ponadto zaliczyli cztery remisy i dwie porażki. Po 30. rozegranych meczach ekipa Arki legitymuje się bilansem 12. triumfów, 8. remisów i 10. porażek. Z dorobkiem 44. oczek podopieczni trenera Ryszarda Wieczorka sklasyfikowani są na 7. pozycji w tabeli, a do wyprzedzającej ich Stali Rzeszów, Żółto-Niebiescy tracą 2. punkty. Jeśli nie wygrają w sobotę, to praktycznie stracą nawet matematyczne szanse, by przebić się na pozycję wicelidera. Co ciekawe pozycja w tabeli jest identyczna, jeśli I-ligowców ustawilibyśmy według najmniejszej liczby straconych bramek.
~ Ryszard Wieczorek, szkoleniowiec Arki GdyniaStraciliśmy nieszczęsne bramki. Czy to ze stałego fragmentu, czy później - można powiedzieć - po błędzie kilku zawodników, a już na pewno Kacpra Krzepisza, który nie może takiej bramki puścić w krótki róg. Niestety, w momencie, kiedy zespołowi nie idzie, są pewne zachowania, które nie są racjonalne. W normalnych warunkach, takie pewnego komfortu, spokoju, wielu tych zawodników zachowywałoby się troszkę inaczej, czy to pod naszą bramką, czy pod bramką przeciwnika.
Jednak ta krytyczna ocena zachowania bramkarza wcale nie musi oznaczać, że - posiłkując się terminologią siatkarską - dojdzie do zmiany powrotnej. Przypomnijmy, że wiosnę jako bramkarz numer 1 rozpoczął Daniel Kajzer, który stracił miejsce w bramce wraz z odejściem Hermesa.
~ Ryszard WieczorekPewnych rzeczy nie jesteśmy w w stanie powiedzieć już na 100 procent. Mamy jeszcze jutrzejszy trening, mamy analizę, rozmawiamy z trenerem bramkarzy. Jarosław Krupski przecież najlepiej zna wszystkich bramkarzy, z którymi tu pracuje i pracował. Jego praca też musi być szanowana. Dlatego opinia trenera w stosunku do tego jak będziemy w sobotę obsadzać bramkę będzie też kluczowa, ale nie ukrywam, że ja już mam swoje przemyślenia.
Więcej ze słów Wieczorka można wnioskować na temat ustawienia linii obrony, która - przypomnijmy, że po przyjściu tego trenera przeszła do gry z czwórki na trójkę zawodników. W Rzeszowie w roli tzw. pół lewego obrońcy zadebiutował Janusz Gol, nominalny defensywny pomocnik. Z jednej strony była to odpowiedź na kontuzję Martina Dobrotki, który nie zagra też z Ruchem, z drugiej - dzięki temu manewrowi zwolniło się miejsce w środku drugiej linii, które mógł obsadzić Hubert Adamczyk.
~ Ryszard WieczorekJasio jest doświadczonym zawodnikiem, widzącym wiele rzeczy na boisku, że też potrzebujemy takiej pewności. Chcemy otwierać grę od bramkarza, mieć nad nią kontrolę. Widzimy, że jest pod tym względem lepiej. Przybyło płynności, a nie ma kopania piłki w przód. Nie chcąc by, ciągle mieszać i tym zawodnikom robić w głowie mętliku, że dziś gramy tak, a jutro tak, patrząc już na wiele innych rzecz, które nie dają im w grze pewności i spokoju, gdy nie ma odpowiednich wyników, uznałem, że kolejna zmiana taktyczna mogłaby podziałać w drugą stronę. Ponadto muszę dobierać taktykę i strategię do ludzi, którymi dysponujemy. Od początku moim celem było doprowadzenie do optymalnej formy Adamczyka, żeby wykorzystać jego atuty.
Co na to piłkarz, który według pierwotnej koncepcji szkoleniowca, miał być "dyspozytorem mocy", czyli nadawać ton grze zespołu w środku pola?
~ Janusz GolTrener oczekiwał ode mnie, aby zagrał na tej pozycji. Powiedziałem, że zagram. Początek nie był dla mnie korzystny, ale myślę, że im dalej w mecz, ta gra wyglądała trochę lepiej. Myślę, że kwestia przyzwyczajenia się do tej pozycji na boisku i będzie OK. Jak będę tutaj potrzebny, to będę starał się grać jak najlepiej.
Stałe fragmenty gry to w Gdyni temat ciągnący się od początku sezonu. Stały się nomen omen stałym elementem dyskusji o grze Arki, bo gdynianie jak tracili bramki po zagraniach ze stojącej piłki, tak konsekwentnie dalej je tracą, a razem z bramkami – punkty. Powiedzieć, że Arka ma kłopot z bronieniem stałych fragmentów, to nic nie powiedzieć. W Gdyni trudno już znaleźć kibica, którego zdziwiłby gol stracony po rzucie wolnym czy rożnym. W tym temacie żółto-niebiescy są niezwykle konsekwentni.
~ Ryszard WieczorekCiągle są problemy z bramkami po stałych fragmentach. To już jest dla mnie nudne. W zawodowym sporcie nie możemy rozmawiać w takich kategoriach. To jest abstrakcja, że ciągle w Arce rozmawiali o bramkach straconych ze stałych fragmentów
Nie tylko trenera, ale również piłkarzy uwiera już ten temat.
~ Janusz GolSporo tego trenujemy od dłuższego czasu, a nie przekłada się to na mecze. Tracimy gole, nieraz w głupich okolicznościach. Nie wiem, z czego się to bierze. Może z braku szczęścia, może z braku koncentracji.
W tej sytuacji warto się zastanowić, czy w klubie jest osoba odpowiedzialna za ich analizę. Pamiętamy bowiem, że w sezonie 2020/21, przed odejściem do Lecha Poznań, taką funkcję sprawował Maciej Kędziorek, który ze swojego fachu znany jest w całej Polsce. Wcześniej jego wiedzą i pomysłami posiłkował się m.in. Czesław Michniewicz w trakcie prowadzenia reprezentacji Polski U-21. Obecnie za analizę stałych fragmentów gry w Arce odpowiada Michał Macek. To trener, który dołączył do sztabu Hermesa przed startem rundy wiosennej. Przed dołączeniem do żółto-niebieskich pracował w Legionovvi Legionowo, Pelikanie Łowicz, Dolcanie Ząbki, Avii Świdnik, Hermanie Zamość, a następnie jako asystent Kamila Kieresia w Górniku Łęczna, a także Leszka Ojrzyńskiego w Koronie Kielce. Sęk w tym, że od czasu jego zatrudnienia żółto-niebiescy stracili więcej bramek ze stałych fragmentów - 10 - niż przez całą rundę jesienną, gdy w sztabie byli Ryszard Tarasiewicz i jego asystent Tomasz Wolak. Wówczas takich bramek padło 9. Jeśli jesteśmy już przy takiej szczegółowej analizie, warto również zwrócić uwagę, jak Arka radzi sobie w tym elemencie, gdy sama ma wykonywać stałe fragmenty. Otóż w rundzie jesiennej zdobyła ich 8. Natomiast wiosną, czyli w momencie, gdy żółto-niebiescy mieli już specjalistę od stałych fragmentów zaliczyli 6 takich trafień.
Jeśli spojrzymy okiem na przebieg całego sezonu, to zaledwie na palcach jednej ręki możemy policzyć udział przy bramkach zawodników wprowadzonych z ławki rezerwowych. Bramki zdobywali: Hubert Adamczyk z Odrą Opole i Mateusz Kuzimski z Resovią, którego zresztą już w Gdyni nie ma od zimy. Pozostałe 3 to asysty: Sebastiana Milewskiego, Jerzego Tomala i wspomnianego Żebrowskiego. Tak naprawdę tylko 5 udziałów przy zdobytych bramkach przez zmienników to najniższy wynik spośród drużyn walczących o ekstraklasę. Tyle samo ma jeszcze Puszcza Niepołomice, jednak w jej przypadku są to: 3 gole, w tym 1 wypożyczonego z Arki Artura Siemaszko oraz 2 asysty. Pozostałe drużyny mają zdecydowanie lepszych jokerów. Wybitni pod tym względem są: ŁKS Łódź i Ruch Chorzów, których zmiennicy mieli udział przy odpowiednio: 15 i 14 golach. To też pokazuje, dlaczego akurat te zespoły są na czele Fortuna 1. Ligi.
W poprzednim sezonie kibice Arki mogli liczyć na Huberta Adamczyka, który rozgrywał sezon życia. Obecnie to Karol Czubak stara się ciągnąć „Arkowców” w kierunku PKO Ekstraklasy. 23-latek przychodził do Gdyni z Widzewa przed rokiem, kiedy kompletnie nie wyszła mu przygoda w Łodzi. W nowym klubie zaczął powoli się obudowywać, a obecnie jest kluczowym zawodnikiem gdynian. Tylko dwukrotnie zdarzyło się, że po wpisaniu na listę strzelców Karola Czubaka, drużyna nie wygrała spotkania.
~ Łukasz Jesionowski, jeden z autorów podcastu ''oTAGowani''4 goli we wszystkich rozgrywkach w poprzednim sezonie to już był solidny wynik. Arka wtedy aż tak mocno nie spoczywała na jego barkach, bo przez dużą część sezonu w świetnej formie był Hubert Adamczyk. Jednak obecny sezon udowadnia, że Karol miał o wiele większy potencjał. Nie jest na pewno typowym snajperem, czekającym na okazję w polu karnym. Jest o wiele bardziej wszechstronny. Dużo pracuje z dala od bramki przeciwnika, w kilku meczach imponował dobrym rozegraniem piłki. A przede wszystkim przy swoich dobrych warunkach fizycznych popisuje się też bardzo dobrą koordynacją. Jego firmowym zagraniem w tym sezonie stało się szybkie zebranie się na nogi po przewróceniu/starciu fizycznym z rywalem i strzelenie gola z niewygodnej pozycji. Robił to ostatnio dwukrotnie, w meczach przeciwko GKS-owi Tychy i Chrobremu Głogów. Biorąc pod uwagę słabszą postawę zawodników, którzy mogli w tym aspekcie pomóc, jak Omran Haydary jesienią, to na pewno na Karolu Czubaku opiera się największa nadzieja kibiców na pozytywną końcówkę sezonu.
Arkowcy przystąpią do sobotniej potyczki, będąc od dwóch meczów bez wygranej. W ostatniej kolejce Stal Rzeszów znalazła panaceum na Arkę. Arka zagrała poprawnie, stworzyła sobie wiele sytuacji pod bramką Stali, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Brakowało skuteczności lub na drodze stawał dobrze dysponowany tego dnia bramkarz rywali.
~ Ryszard WieczorekW przerwie meczu w Rzeszowie widziałem upór i złość sportową. Po meczu, tak po ludzku było mi ich żal, bo naprawdę coś drgnęło. By walczyć o awans trzeba być przede wszystkim powtarzalnym. Indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników są wysokie. Trzeba wykorzystać ten potencjał, ale także przekonać zawodników do odwagi.
Przed podopiecznymi trenera Wieczorka kolejne trudne spotkanie na własnym stadionie. Arkowcy odnieśli na nim w tym sezonie tylko trzy zwycięstwa. 14-krotny mistrz Polski jest natomiast jedną z najlepiej punktujących ekip na wyjazdach, co potwierdza bilans 24 oczek wywalczonych w roli gościa. Na wyjeździe ostatnio chorzowianie pokonali Sandecję Nowy Sącz. Wcześniej ekipa Jarosława Skrobacza w roli gościa przegrywała z Zagłębiem Sosnowiec i Bruk-Betem Termaliką. Co może zrobić Arka, aby nie dać się zaskoczyć Ruchowi i znów nie tracić goli w swoim stylu?
~ Ryszard WieczorekNależy wybronić się w większym zaangażowaniu mentalnym i fizycznym w kluczowych momentach. Duża koncentracja, jeśli chodzi o stały fragment, aby do zakończenia akcji być przygotowanym i czujnym, bo nieraz jest tak że zawodnicy już myślą, że to mnie dotyczy, a nagle ta piłka spada pod jego nogi. Ta gra defensywna jest szalenie ważna. Mamy i doświadczonego Janusza, i Ołeksandra Azackiego z ogromnym doświadczeniem i umiejętnościami jako stopera, mamy Michała Marcjanika, który jest szybkim zawodnikiem i widzę progres jego formy. Liczę, że jeszcze w tej rundzie będziemy mieli okazje rozmawiać o Arce zmienionej nie tylko, jeśli chodzi o organizację gry, ale i wynikowo. Nie będę się tłumaczył, że mam za mało czasu, bo to nie jest moja rola. Moją rolą jest wejść do tego zespołu i żeby on grał po mojemu to znaczy tak, aby cieszył się zwycięstwami, grą, że przychodzi do pracy i może uprawiać tak świetną dyscyplinę jaką jest piłka nożna. Dlatego nie będzie to Arka schowana za podwójną gardą i szukająca tylko kontrataku. Mecz z Ruchem Chorzów jest kluczowy w kontekście tego, co się wydarzy później. Nie możemy mówić o tym, że Stal Rzeszów wygra na Odrze Opole albo jakie ona ma jeszcze mecze do końca. My musimy patrzyć na to, żeby w sobotę wyjść z takim - jak to się mówi - dużym postanowieniem poprawy. Jestem przekonany, że zespół ma tego świadomość i też to czują - jak ja to widzę, że ma też większą moc. Naszym zadaniem jest, aby w każdym następnym meczu robić punkty. Nam zależy na tym, aby wygrać w Gdyni. Jak to zrobimy, to jest wszystko otwarte. My jesteśmy od tego, aby w sobotę wyjść - i jak to się mówi - trawę gryźć, żeby wygrać. Co będzie dalej? To czas pokaże. Ja nie mam przekonania, że Stal Rzeszów jest w stanie wygrać wszystkie spotkania, a zatem nadal wszystko zależy od nas. Jest 12 punktów do zdobycia i musimy się skupić na naszych meczach.
~ Janusz GolMamy Sebastiana Milewskiego i Huberta Adamczyka, którzy sobie z piłką dobrze radzą. Jak będzie taka trójka stoperów jak w ostatnim meczu, to musimy im te piłki dostarczać i oni tam będą kreować grę. Myślę, że spokojnie sobie z tym poradzą. Mam nadzieję, że reszta drużyny też się dołączy i będziemy walczyć u nas o komplet punktów.
Sobotni rywale Arki znajdują się w dużo lepszej sytuacji. Niebiescy stoją przed realną szansą, by po kilku sezonach poczuć smak powrotu do Ekstraklasy. Podopieczni trenera Jarosława Skrobacza w chwili obecnej legitymują się bilansem 14. wygranych pojedynków, 11. remisów i 5. porażek. Dorobek 53. punktów klasyfikuje ich na 3. pozycji ze stratą 6. oczek do lidera rozgrywek ŁKS-u Łódź i przewagą punktu nad Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

~ Jarosław SkrobaczTo my doprowadziliśmy do tego, że jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Zrobimy wszystko, by pozostać na nim do końca rozgrywek.
14-krotny mistrz Polski podejdzie natomiast do potyczki w Gdyni podrażniony porażką z Resovią. Poza świetnym początkiem, to rywale wyglądali jak zespół bijący się o awans i ostatecznie zasłużenie pokonali niemrawy, i nie przypominający siebie z poprzednich kolejek, Ruch 3:1. To pierwsza porażka Ruchu na stadionie w Gliwicach. Ten mecz pokazał, że wiosną w kadrze zespołu z Chorzowa brakuje pomocnika o skuteczności Marka Mroza. W ostatnich miesiącach Ruch wpadł w spory dołek formy i trudno im się z niego wydostać. Nie udało im się bowiem wygrać w 6 z 10 ligowych meczów wstecz, notując w tym okresie 15 z 30 możliwych punktów, co jak na drużynę, która miała walczyć o mistrzostwo 1. ligi to stosunkowo za mało.

Patrząc na to, jak blado na tle mierzących w uniknięcie spadku rzeszowian wyglądał momentami zespół z Chorzowa, można tylko nabrać dodatkowego szacunku, że jest w tym miejscu, w którym jest i losy bezpośredniego awansu, trzeciego z rzędu, jako wicelider ma wciąż w swoich nogach. Wygrana z Resovią sprawiłaby, że nad „Białą gwiazdą” Ruch miałby już 5 „oczek” zapasu. Możliwe, że jej porażka w Łodzi wcale nie pomogła „Niebieskim” w przeddzień spotkania z rzeszowianami.
~ Jarosław SkrobaczZawsze tak można powiedzieć – podobnie jak to, że nie pomogła nam bramka zdobyta w pierwszej minucie. Być może uspokoiliśmy się, byliśmy bardziej pewni siebie niż powinniśmy. To taka faza rozgrywek, że kiedy każdy już ogląda mecze, kalkuluje, oblicza, dodaje punkty, sprawdza zdobycze innych drużyn. To samo dzieje się w dole. Końcówka sezonu, trzeba się przyzwyczaić. My w sobotę być może nie poradziliśmy sobie z ciśnieniem, być może zabrakło jakości w wykończeniu sytuacji, bo one przecież były. Musimy skupić się na tym, co przed nami i zapomnieć już o Resovii.
„Niebiescy” zamiast utorować sobie drogę do ekstraklasy, dodatkowo ją sobie skomplikowali, a terminarz 4 ostatnich kolejek – wyjazd do Gdyni na mecz z walczącą o baraże Arką oraz domowe spotkania z walczącymi o utrzymanie drużynami z Opola i Tychów, przedzielone gorącymi derbami w Katowicach – jawią się jako trudniejsze niż jeszcze w ubiegłym tygodniu.
Po sobotniej potyczce, przed niezwykle ważną grą w Gdyni z Arką, Jarosław Skrobacz ma problemy w defensywie. W 1. połowie meczu z Resovią urazu doznał Paweł Baranowski. Zastąpił go Konrad Kasolik, który po chorobie w potyczce z Wisłą Kraków zasiadł na ławce. Dobrze zagrała w tej potyczce defensywa, więc z Sandecją do roszad w składzie nie doszło i defensora ponownie zabrakło w wyjściowej jedenastce. W spotkaniu z rzeszowianami Kasolik dość szybko otrzymał żółtą kartkę i w efekcie w Gdyni nie zagra. W efekcie Jarosław Skrobacz będzie musiał zmienić zestawienie defensywy. Na powrót do składu czeka m.in., związany przed laty z Arką Gdynia, Przemysław Szur. Wychowanek akademii Arki, pochodzący z Wejherowa, jesienią był podstawowym zawodnikiem Ruchu i jednym z liderów zespołu, ale wiosną w wyjściowym składzie pojawił się tylko 4-krotnie. Na przeszkodzie stawały mu kontuzja, kartki czy choroba.
~ Jarosław SkrobaczZawsze ktoś będzie miał pytania o rotację, inny o brak zmian. Ostatnio graliśmy na zero. Jeśli obrona grała dobrze, rywale nie kreowali okazji, to zmian nie dokonywaliśmy. Mamy kilku zawodników na pozycję. Wypada jeden, wskakuje następny. Do meczu w Gdyni sobie poradzimy.
Pod znakiem zapytania stoi, czy zdecyduje się wariant z czwórką obrońców – jak z Wisłą i Sandecją – czy trójką, jak z Resovią, czemu niektórzy się dziwili.
~ Jarosław SkrobaczChcieliśmy przejść na trójkę, by mieć za linią defensywnych pomocników Resovii trochę więcej ludzi do grania. Wyszło, jak wyszło. Nie chcę rozdzierać szat. Musimy zrobić wszystko, by być jak najlepiej przygotowani na spotkanie w Gdyni.
Ponadto wyłączony z gry będzie Przemysława Maj. Dobrą wiadomością jest to, że do środka pola po pauzie za kartki wraca Patryk Sikora. Treningi wznowił też Tomasz Swędrowski, który borykał się z kontuzją i ostatni występ zaliczył ponad miesiąc temu.
~ Jarosław SkrobaczTrudno liczyć, że w tej rundzie jeszcze poważnie nam pomoże.
W ekipie z Gdyni na pewno nie będzie mógł wystąpić w sobotę Marcus Vinicius.
Arka: Krzepisz – Marcjanik, Azackyj, Gol, Stępień, Milewski, Adamczyk, Skóra, Haydary, Gojny, Czubak
Ruch: Bielecki – Sadlok, Szur, Szywacz, Michalski, Sedlak, Sikora, Foszmańczyk, Feliks, Kobusiński, Szczepan

W sobotnie popołudnie Jarosław Skrobacz zmierzy się z Arką prowadzoną przez swojego „krajana” Ryszarda Wieczorka. Obaj szkoleniowcy kojarzą się automatycznie z Odrą Wodzisław.
~ Jarosław SkrobaczMieszkamy od siebie około 10 kilometrów, bardzo blisko, co dodaje smaczku. Znamy się bardzo dobrze. Podejrzewam, że wiemy wszystko o stylu gry, jaki preferuje trener Wieczorek, a podejrzewam, że on powie to samo o nas. Wiemy, co lubimy i na co się nastawiamy. To może być fajne spotkanie, a dla nas przede wszystkim musi być dobre.
Jeśli potwierdzą się przedmeczowe zapowiedzi to na boisku powinniśmy mieć nie mniejsze emocje niż 6 lat temu, kiedy te kluby mierzyły się w Gdyni jak na razie po raz ostatni. Wówczas stawką było utrzymanie w ekstraklasie. Arka uzyskała "zwycięski" remis po bramce, która - jak się okazało - została strzelona ręką przez Rafała Siemaszko. Wówczas nie było VAR, a Tomasz Musiał gola uznał. Tym samym już na kolejkę przed końcem Ruch został zdegradowany. Natomiast gdynianie utrzymali się tydzień później, wygrywając w Lubinie 3:1.

W poprzedniej rundzie, przed meczem w Chorzowie Ruch nawiązywał do tej sytuacji, mobilizując do przyjścia na trybuny kibiców. Na boisku skuteczniejszy okazał się jednak "mocny ogień", który zapowiadała Arka, gdyż wygrała 4:2. Ogólnie w pięciu ostatnich potyczkach między oboma zespołami cztery razy wygrali gdynianie, w tym raz po dogrywce w Pucharze Polski. W jednym spotkaniu miał miejsce remis.

Po raz ostatni Niebiescy pokonali Arkę dawno temu, bo w 2011 roku. Gole dla chorzowian strzelili wówczas Łukasz Janoszka i Maciej Jankowski.



Ruch przez całą rundę wiosenną ma zakaz wyjazdów zorganizowanej grupy kibiców na mecze ligowe. Jednak w ramach porozumienia między kibicami obu klubów goście mają pojawić się w Gdyni. Sektor dla przyjezdnych, zgodnie z przepisami będzie pusty, a przyjezdni mają zająć jedną z trybun przewidzianych dla miejscowych, zapewne w narożniku stadionu.

Przyjezdni jeśli chcą uzyskać bezpośredni awans do Ekstraklasy, to po prostu muszą wygrać najbliższe spotkanie. Po analizie ostatnich występów obu zespołów wydaje się to bardzo prawdopodobne. Mianowicie Arka ma ostatnio spore problemy w meczach przed własną publicznością. Wydaje się więc, że przy tak kiepsko dysponowanej drużynie gospodarzy, przyjezdni powinni powalczyć o komplet punktów. Plan dla Ruchu na tę kolejkę jest prosty. Wygrać z Arką oraz kibicować GKS-owi Katowice w starciu z Puszczą Niepołomice. W przypadku wygranej Ruch będzie mieć, na trzy kolejki przed końcem, dwa punkty przewagi nad strefą barażową i zapewnioną grę co najmniej w play-offach
Podsumowując: piłkarze Ruchu Chorzów wciąż mają wszystko w swoich rękach. Sprzyja im również terminarz. Oczywiście porażka Ruchu Chorzów w sobotnim meczu z Arką nie przekreśli jeszcze szans podopiecznych Jarosława Skrobacza na awans do Ekstraklasy, ale może skomplikować sytuację „Niebieskich" i sprawić, że kwestia promocji do elity nie będzie już tylko zależna od nich. 10 punktów w ostatnich czterech kolejkach da im bezpośredni awans do Ekstraklasy. Jeśli tych punktów zdobędą mniej, to muszą oglądać się na to, co robią na boiskach Fortuna 1. ligi ich bezpośredni rywale w ligowej tabeli.
źródła: twitter.com, youtube.com, lubsport.pl, flashscore.pl, fantastycznyskaut.pl, 90minut.pl, arka.gdynia.pl, slazag.pl, sportdziennik.com, sport.trojmiasto.pl, radiogdansk.pl, igol.pl, kibice.net, goal.pl, zagranie.com
-
- Posty: 68
- Rejestracja: 12 kwie 2023, o 09:07
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
"niewykorzystane sytuacje lubią się mścić' dotyczy to żałosnego meczu z Resovia.
Moim zdaniem Arka 2:1 3:0.
Ostatnio jakoś 2-3 mecze Ruchu trafiłem obym się teraz mylił bo z lepszymi rywalami nie gramy źle
Moim zdaniem Arka 2:1 3:0.
Ostatnio jakoś 2-3 mecze Ruchu trafiłem obym się teraz mylił bo z lepszymi rywalami nie gramy źle
-
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 10271
- Rejestracja: 19 sie 2002, o 11:34
- Lokalizacja: wszyscy wiedzą
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
A ja czekam aż pomścimy tego Siemaszkę.
Jakaś sprawiedliwość dziejowa musi w końcu być tylko nie chodzi o to żeby nam sędzia coś sprezentował tylko żeby im najeb.. co najmniej cztery tory. Wówczas w pozostałych 3 meczach będziemy mogli pozwolić sobie na jeden remis nawet jak Wisła i Termalica wygrają wszystko do końca
Jakaś sprawiedliwość dziejowa musi w końcu być tylko nie chodzi o to żeby nam sędzia coś sprezentował tylko żeby im najeb.. co najmniej cztery tory. Wówczas w pozostałych 3 meczach będziemy mogli pozwolić sobie na jeden remis nawet jak Wisła i Termalica wygrają wszystko do końca
- bergmon
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 410
- Rejestracja: 14 mar 2013, o 13:04
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Ruchowi zakaz się kończy właśnie na Arce,więc nie do końca cała runda.moRi95 pisze: ↑13 maja 2023, o 03:05Ruch Chorzów wciąż ma duże szanse na to, żeby zapewnić sobie bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy. „Niebiescy" zajmują trzecie miejsce w tabeli Fortuna 1. ligi na cztery kolejki przed końcem rozgrywek. Wszystko mają w swoich rękach, ale takie wpadki jak ostatni mecz z Resovią Rzeszów po prostu nie mogą się powtórzyć, bo rywale w walce o awans też na pewno nie odpuszczą.
Sytuacja w tabeli Fortuna 1. ligi jest dla Ruchu Chorzów dobra, ale wciąż daleka od komfortowej. Na ten moment najpoważniejszymi rywalami Ruchu w walce o bezpośredni awans są Bruk Bet, Puszcza Niepołomice oraz Wisła Kraków. Zdecydowanie najłatwiejszy terminarz z całej trójki ma Puszcza Niepołomice, która będzie mierzyć się z GKS-em Katowice na wyjeździe, GKS-em Tychy u siebie, Skrą Częstochowa na wyjeździe oraz Chrobrym Głogów na własnym boisku. Mówimy więc o ligowych średniakach albo kandydatach do spadku. Na papierze w każdym z tych meczów Puszcza będzie faworytem do zwycięstwa.
Lećmy dalej. Bruk Bet Termalica Nieciecza. Po porażce w szlagierowym meczu z Wisłą Kraków „Słoniki" będą się mierzyć ze słabiutką Sandecją i niewiele lepszą Resovią. Wyzwaniem może być dla nich jedynie mecz w ostatniej kolejce z Arką Gdynia, o ile goście z Trójmiasta będą mieli jeszcze o co grać.
Z kolei Wisłę Kraków po zwycięstwie w bardzo ważnym meczu z Bruk Betem czeka jeszcze starcie z walczącym o miejsce w barażach Podbeskidziem i ligowymi średniakami - Górnikiem Łęczna i Zagłębiem Sosnowiec.
ANALIZA KOLEJKI
Mecz Wisły z Niecieczą miał olbrzymie znaczenie dla walki o bezpośredni awans do Ekstraklasy. Tylko zwycięzca tego starcia mógł liczyć na przegonienie Ruchu Chorzów i wywalczenie promocji bez gry w barażach. Z tą stawką lepiej poradzili sobie gospodarze, którzy są bliżej wywalczenia awansu. Ostatecznie Wisła wygrała 2:1 i awansowała na 2. miejsce. Jeśli Ruch Chorzów przegra jutro w Gdyni z Arką, to krakowianie mocno zbliżą się do awansu do Ekstraklasy.
GKS Katowice – Puszcza Niepołomice
Puszcza ma teoretycznie najłatwiejszy kalendarz spośród zespołów walczących o bezpośredni awans do Ekstraklasy. „Liczymy na to, że sprawimy psikusa.” – to słowa trenera Tomasza Tułacza na konferencji prasowej po wygranym meczu z Odrą. Z pewnością jego podopiecznych na to stać. Żubry pokazały już w tym sezonie, że potrafią walczyć o swoje i nie warto ich lekceważyć. Zdecydowanie lepiej walczy się także o awans, gdy nie ma dużej presji i nie jest się faworytem. To może być atut drużyny z Niepołomic. W Katowicach Puszcza będzie musiała sobie radzić bez zawieszonych za kartki Kamila Zapolnika, Huberta Tomalskiego oraz Dominika Frelka. Trener Tułacz będzie szukał sposobu na poprawę skuteczności swoich zawodników ofensywnych. Ostatnia wizyta Żubrów przy Bukowej skończyła się ich jednobramkową porażką.
Bez wątpienia jednym z ciekawszych spotkań tej serii rozgrywek na zapleczu Ekstraklasy będzie starcie pomiędzy 7. i 2. drużyną aktualnej tabeli. Faworytem tego pojedynku są gospodarze, jednak to goście potrzebują teraz punktów i można być pewnym, że będą chcieli zdobyć komplet. Właśnie dlatego można spodziewać się ogromnych emocji. A co konkretnie może się zdarzyć?
Arka Gdynia i Ruch Chorzów to dwie drużyny, które są zaangażowane w grę o awans do Ekstraklasy. Różnica polega na tym, że ekipa Ryszarda Wieczorka bije się o miejsce w barażach. Niebiescy natomiast koncentrują się na grze o bezpośrednią promocję do elity. Sobotni mecz będzie klasycznym spotkaniem o 6 punktów. Remis nie zadowoli żadnej ze stron. Ruch chce wygrać i wykorzystać fakt, że Bruk Bet stracił punkty. Z kolei Arka goni strefę barażową.
Piłkarze znad Morza Bałtyckiego praktycznie od samego początku sezonu zajmowali miejsca w górnej części tabeli. Arka miała w planach walkę o Ekstraklasę, jednak ich powrót wydaje się bardzo mało prawdopodobny. Przede wszystkim zdecydowały o tym mecze w drugiej części sezonu, a więc w ostatnich kilku miesiącach. Tak naprawdę od początku nowego roku kalendarzowego z każdym kolejnym spotkaniem szło im coraz to gorzej. Ogólnie w ośmiu ostatnich spotkaniach ligowych gdynianie wygrali tylko raz, gdy w pokonanym polu pozostawili Chrobry Głogów. Ponadto zaliczyli cztery remisy i dwie porażki. Po 30. rozegranych meczach ekipa Arki legitymuje się bilansem 12. triumfów, 8. remisów i 10. porażek. Z dorobkiem 44. oczek podopieczni trenera Ryszarda Wieczorka sklasyfikowani są na 7. pozycji w tabeli, a do wyprzedzającej ich Stali Rzeszów, Żółto-Niebiescy tracą 2. punkty. Jeśli nie wygrają w sobotę, to praktycznie stracą nawet matematyczne szanse, by przebić się na pozycję wicelidera. Co ciekawe pozycja w tabeli jest identyczna, jeśli I-ligowców ustawilibyśmy według najmniejszej liczby straconych bramek.
~ Ryszard Wieczorek, szkoleniowiec Arki GdyniaStraciliśmy nieszczęsne bramki. Czy to ze stałego fragmentu, czy później - można powiedzieć - po błędzie kilku zawodników, a już na pewno Kacpra Krzepisza, który nie może takiej bramki puścić w krótki róg. Niestety, w momencie, kiedy zespołowi nie idzie, są pewne zachowania, które nie są racjonalne. W normalnych warunkach, takie pewnego komfortu, spokoju, wielu tych zawodników zachowywałoby się troszkę inaczej, czy to pod naszą bramką, czy pod bramką przeciwnika.
Jednak ta krytyczna ocena zachowania bramkarza wcale nie musi oznaczać, że - posiłkując się terminologią siatkarską - dojdzie do zmiany powrotnej. Przypomnijmy, że wiosnę jako bramkarz numer 1 rozpoczął Daniel Kajzer, który stracił miejsce w bramce wraz z odejściem Hermesa.
~ Ryszard WieczorekPewnych rzeczy nie jesteśmy w w stanie powiedzieć już na 100 procent. Mamy jeszcze jutrzejszy trening, mamy analizę, rozmawiamy z trenerem bramkarzy. Jarosław Krupski przecież najlepiej zna wszystkich bramkarzy, z którymi tu pracuje i pracował. Jego praca też musi być szanowana. Dlatego opinia trenera w stosunku do tego jak będziemy w sobotę obsadzać bramkę będzie też kluczowa, ale nie ukrywam, że ja już mam swoje przemyślenia.
Więcej ze słów Wieczorka można wnioskować na temat ustawienia linii obrony, która - przypomnijmy, że po przyjściu tego trenera przeszła do gry z czwórki na trójkę zawodników. W Rzeszowie w roli tzw. pół lewego obrońcy zadebiutował Janusz Gol, nominalny defensywny pomocnik. Z jednej strony była to odpowiedź na kontuzję Martina Dobrotki, który nie zagra też z Ruchem, z drugiej - dzięki temu manewrowi zwolniło się miejsce w środku drugiej linii, które mógł obsadzić Hubert Adamczyk.
~ Ryszard WieczorekJasio jest doświadczonym zawodnikiem, widzącym wiele rzeczy na boisku, że też potrzebujemy takiej pewności. Chcemy otwierać grę od bramkarza, mieć nad nią kontrolę. Widzimy, że jest pod tym względem lepiej. Przybyło płynności, a nie ma kopania piłki w przód. Nie chcąc by, ciągle mieszać i tym zawodnikom robić w głowie mętliku, że dziś gramy tak, a jutro tak, patrząc już na wiele innych rzecz, które nie dają im w grze pewności i spokoju, gdy nie ma odpowiednich wyników, uznałem, że kolejna zmiana taktyczna mogłaby podziałać w drugą stronę. Ponadto muszę dobierać taktykę i strategię do ludzi, którymi dysponujemy. Od początku moim celem było doprowadzenie do optymalnej formy Adamczyka, żeby wykorzystać jego atuty.
Co na to piłkarz, który według pierwotnej koncepcji szkoleniowca, miał być "dyspozytorem mocy", czyli nadawać ton grze zespołu w środku pola?
~ Janusz GolTrener oczekiwał ode mnie, aby zagrał na tej pozycji. Powiedziałem, że zagram. Początek nie był dla mnie korzystny, ale myślę, że im dalej w mecz, ta gra wyglądała trochę lepiej. Myślę, że kwestia przyzwyczajenia się do tej pozycji na boisku i będzie OK. Jak będę tutaj potrzebny, to będę starał się grać jak najlepiej.
Stałe fragmenty gry to w Gdyni temat ciągnący się od początku sezonu. Stały się nomen omen stałym elementem dyskusji o grze Arki, bo gdynianie jak tracili bramki po zagraniach ze stojącej piłki, tak konsekwentnie dalej je tracą, a razem z bramkami – punkty. Powiedzieć, że Arka ma kłopot z bronieniem stałych fragmentów, to nic nie powiedzieć. W Gdyni trudno już znaleźć kibica, którego zdziwiłby gol stracony po rzucie wolnym czy rożnym. W tym temacie żółto-niebiescy są niezwykle konsekwentni.
~ Ryszard WieczorekCiągle są problemy z bramkami po stałych fragmentach. To już jest dla mnie nudne. W zawodowym sporcie nie możemy rozmawiać w takich kategoriach. To jest abstrakcja, że ciągle w Arce rozmawiali o bramkach straconych ze stałych fragmentów
Nie tylko trenera, ale również piłkarzy uwiera już ten temat.
~ Janusz GolSporo tego trenujemy od dłuższego czasu, a nie przekłada się to na mecze. Tracimy gole, nieraz w głupich okolicznościach. Nie wiem, z czego się to bierze. Może z braku szczęścia, może z braku koncentracji.
W tej sytuacji warto się zastanowić, czy w klubie jest osoba odpowiedzialna za ich analizę. Pamiętamy bowiem, że w sezonie 2020/21, przed odejściem do Lecha Poznań, taką funkcję sprawował Maciej Kędziorek, który ze swojego fachu znany jest w całej Polsce. Wcześniej jego wiedzą i pomysłami posiłkował się m.in. Czesław Michniewicz w trakcie prowadzenia reprezentacji Polski U-21. Obecnie za analizę stałych fragmentów gry w Arce odpowiada Michał Macek. To trener, który dołączył do sztabu Hermesa przed startem rundy wiosennej. Przed dołączeniem do żółto-niebieskich pracował w Legionovvi Legionowo, Pelikanie Łowicz, Dolcanie Ząbki, Avii Świdnik, Hermanie Zamość, a następnie jako asystent Kamila Kieresia w Górniku Łęczna, a także Leszka Ojrzyńskiego w Koronie Kielce. Sęk w tym, że od czasu jego zatrudnienia żółto-niebiescy stracili więcej bramek ze stałych fragmentów - 10 - niż przez całą rundę jesienną, gdy w sztabie byli Ryszard Tarasiewicz i jego asystent Tomasz Wolak. Wówczas takich bramek padło 9. Jeśli jesteśmy już przy takiej szczegółowej analizie, warto również zwrócić uwagę, jak Arka radzi sobie w tym elemencie, gdy sama ma wykonywać stałe fragmenty. Otóż w rundzie jesiennej zdobyła ich 8. Natomiast wiosną, czyli w momencie, gdy żółto-niebiescy mieli już specjalistę od stałych fragmentów zaliczyli 6 takich trafień.
Jeśli spojrzymy okiem na przebieg całego sezonu, to zaledwie na palcach jednej ręki możemy policzyć udział przy bramkach zawodników wprowadzonych z ławki rezerwowych. Bramki zdobywali: Hubert Adamczyk z Odrą Opole i Mateusz Kuzimski z Resovią, którego zresztą już w Gdyni nie ma od zimy. Pozostałe 3 to asysty: Sebastiana Milewskiego, Jerzego Tomala i wspomnianego Żebrowskiego. Tak naprawdę tylko 5 udziałów przy zdobytych bramkach przez zmienników to najniższy wynik spośród drużyn walczących o ekstraklasę. Tyle samo ma jeszcze Puszcza Niepołomice, jednak w jej przypadku są to: 3 gole, w tym 1 wypożyczonego z Arki Artura Siemaszko oraz 2 asysty. Pozostałe drużyny mają zdecydowanie lepszych jokerów. Wybitni pod tym względem są: ŁKS Łódź i Ruch Chorzów, których zmiennicy mieli udział przy odpowiednio: 15 i 14 golach. To też pokazuje, dlaczego akurat te zespoły są na czele Fortuna 1. Ligi.
W poprzednim sezonie kibice Arki mogli liczyć na Huberta Adamczyka, który rozgrywał sezon życia. Obecnie to Karol Czubak stara się ciągnąć „Arkowców” w kierunku PKO Ekstraklasy. 23-latek przychodził do Gdyni z Widzewa przed rokiem, kiedy kompletnie nie wyszła mu przygoda w Łodzi. W nowym klubie zaczął powoli się obudowywać, a obecnie jest kluczowym zawodnikiem gdynian. Tylko dwukrotnie zdarzyło się, że po wpisaniu na listę strzelców Karola Czubaka, drużyna nie wygrała spotkania.
~ Łukasz Jesionowski, jeden z autorów podcastu ''oTAGowani''4 goli we wszystkich rozgrywkach w poprzednim sezonie to już był solidny wynik. Arka wtedy aż tak mocno nie spoczywała na jego barkach, bo przez dużą część sezonu w świetnej formie był Hubert Adamczyk. Jednak obecny sezon udowadnia, że Karol miał o wiele większy potencjał. Nie jest na pewno typowym snajperem, czekającym na okazję w polu karnym. Jest o wiele bardziej wszechstronny. Dużo pracuje z dala od bramki przeciwnika, w kilku meczach imponował dobrym rozegraniem piłki. A przede wszystkim przy swoich dobrych warunkach fizycznych popisuje się też bardzo dobrą koordynacją. Jego firmowym zagraniem w tym sezonie stało się szybkie zebranie się na nogi po przewróceniu/starciu fizycznym z rywalem i strzelenie gola z niewygodnej pozycji. Robił to ostatnio dwukrotnie, w meczach przeciwko GKS-owi Tychy i Chrobremu Głogów. Biorąc pod uwagę słabszą postawę zawodników, którzy mogli w tym aspekcie pomóc, jak Omran Haydary jesienią, to na pewno na Karolu Czubaku opiera się największa nadzieja kibiców na pozytywną końcówkę sezonu.
Arkowcy przystąpią do sobotniej potyczki, będąc od dwóch meczów bez wygranej. W ostatniej kolejce Stal Rzeszów znalazła panaceum na Arkę. Arka zagrała poprawnie, stworzyła sobie wiele sytuacji pod bramką Stali, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Brakowało skuteczności lub na drodze stawał dobrze dysponowany tego dnia bramkarz rywali.
~ Ryszard WieczorekW przerwie meczu w Rzeszowie widziałem upór i złość sportową. Po meczu, tak po ludzku było mi ich żal, bo naprawdę coś drgnęło. By walczyć o awans trzeba być przede wszystkim powtarzalnym. Indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników są wysokie. Trzeba wykorzystać ten potencjał, ale także przekonać zawodników do odwagi.
Przed podopiecznymi trenera Wieczorka kolejne trudne spotkanie na własnym stadionie. Arkowcy odnieśli na nim w tym sezonie tylko trzy zwycięstwa. 14-krotny mistrz Polski jest natomiast jedną z najlepiej punktujących ekip na wyjazdach, co potwierdza bilans 24 oczek wywalczonych w roli gościa. Na wyjeździe ostatnio chorzowianie pokonali Sandecję Nowy Sącz. Wcześniej ekipa Jarosława Skrobacza w roli gościa przegrywała z Zagłębiem Sosnowiec i Bruk-Betem Termaliką. Co może zrobić Arka, aby nie dać się zaskoczyć Ruchowi i znów nie tracić goli w swoim stylu?
~ Ryszard WieczorekNależy wybronić się w większym zaangażowaniu mentalnym i fizycznym w kluczowych momentach. Duża koncentracja, jeśli chodzi o stały fragment, aby do zakończenia akcji być przygotowanym i czujnym, bo nieraz jest tak że zawodnicy już myślą, że to mnie dotyczy, a nagle ta piłka spada pod jego nogi. Ta gra defensywna jest szalenie ważna. Mamy i doświadczonego Janusza, i Ołeksandra Azackiego z ogromnym doświadczeniem i umiejętnościami jako stopera, mamy Michała Marcjanika, który jest szybkim zawodnikiem i widzę progres jego formy. Liczę, że jeszcze w tej rundzie będziemy mieli okazje rozmawiać o Arce zmienionej nie tylko, jeśli chodzi o organizację gry, ale i wynikowo. Nie będę się tłumaczył, że mam za mało czasu, bo to nie jest moja rola. Moją rolą jest wejść do tego zespołu i żeby on grał po mojemu to znaczy tak, aby cieszył się zwycięstwami, grą, że przychodzi do pracy i może uprawiać tak świetną dyscyplinę jaką jest piłka nożna. Dlatego nie będzie to Arka schowana za podwójną gardą i szukająca tylko kontrataku. Mecz z Ruchem Chorzów jest kluczowy w kontekście tego, co się wydarzy później. Nie możemy mówić o tym, że Stal Rzeszów wygra na Odrze Opole albo jakie ona ma jeszcze mecze do końca. My musimy patrzyć na to, żeby w sobotę wyjść z takim - jak to się mówi - dużym postanowieniem poprawy. Jestem przekonany, że zespół ma tego świadomość i też to czują - jak ja to widzę, że ma też większą moc. Naszym zadaniem jest, aby w każdym następnym meczu robić punkty. Nam zależy na tym, aby wygrać w Gdyni. Jak to zrobimy, to jest wszystko otwarte. My jesteśmy od tego, aby w sobotę wyjść - i jak to się mówi - trawę gryźć, żeby wygrać. Co będzie dalej? To czas pokaże. Ja nie mam przekonania, że Stal Rzeszów jest w stanie wygrać wszystkie spotkania, a zatem nadal wszystko zależy od nas. Jest 12 punktów do zdobycia i musimy się skupić na naszych meczach.
~ Janusz GolMamy Sebastiana Milewskiego i Huberta Adamczyka, którzy sobie z piłką dobrze radzą. Jak będzie taka trójka stoperów jak w ostatnim meczu, to musimy im te piłki dostarczać i oni tam będą kreować grę. Myślę, że spokojnie sobie z tym poradzą. Mam nadzieję, że reszta drużyny też się dołączy i będziemy walczyć u nas o komplet punktów.
Sobotni rywale Arki znajdują się w dużo lepszej sytuacji. Niebiescy stoją przed realną szansą, by po kilku sezonach poczuć smak powrotu do Ekstraklasy. Podopieczni trenera Jarosława Skrobacza w chwili obecnej legitymują się bilansem 14. wygranych pojedynków, 11. remisów i 5. porażek. Dorobek 53. punktów klasyfikuje ich na 3. pozycji ze stratą 6. oczek do lidera rozgrywek ŁKS-u Łódź i przewagą punktu nad Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.
~ Jarosław SkrobaczTo my doprowadziliśmy do tego, że jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Zrobimy wszystko, by pozostać na nim do końca rozgrywek.
14-krotny mistrz Polski podejdzie natomiast do potyczki w Gdyni podrażniony porażką z Resovią. Poza świetnym początkiem, to rywale wyglądali jak zespół bijący się o awans i ostatecznie zasłużenie pokonali niemrawy, i nie przypominający siebie z poprzednich kolejek, Ruch 3:1. To pierwsza porażka Ruchu na stadionie w Gliwicach. Ten mecz pokazał, że wiosną w kadrze zespołu z Chorzowa brakuje pomocnika o skuteczności Marka Mroza. W ostatnich miesiącach Ruch wpadł w spory dołek formy i trudno im się z niego wydostać. Nie udało im się bowiem wygrać w 6 z 10 ligowych meczów wstecz, notując w tym okresie 15 z 30 możliwych punktów, co jak na drużynę, która miała walczyć o mistrzostwo 1. ligi to stosunkowo za mało.
Patrząc na to, jak blado na tle mierzących w uniknięcie spadku rzeszowian wyglądał momentami zespół z Chorzowa, można tylko nabrać dodatkowego szacunku, że jest w tym miejscu, w którym jest i losy bezpośredniego awansu, trzeciego z rzędu, jako wicelider ma wciąż w swoich nogach. Wygrana z Resovią sprawiłaby, że nad „Białą gwiazdą” Ruch miałby już 5 „oczek” zapasu. Możliwe, że jej porażka w Łodzi wcale nie pomogła „Niebieskim” w przeddzień spotkania z rzeszowianami.
~ Jarosław SkrobaczZawsze tak można powiedzieć – podobnie jak to, że nie pomogła nam bramka zdobyta w pierwszej minucie. Być może uspokoiliśmy się, byliśmy bardziej pewni siebie niż powinniśmy. To taka faza rozgrywek, że kiedy każdy już ogląda mecze, kalkuluje, oblicza, dodaje punkty, sprawdza zdobycze innych drużyn. To samo dzieje się w dole. Końcówka sezonu, trzeba się przyzwyczaić. My w sobotę być może nie poradziliśmy sobie z ciśnieniem, być może zabrakło jakości w wykończeniu sytuacji, bo one przecież były. Musimy skupić się na tym, co przed nami i zapomnieć już o Resovii.
„Niebiescy” zamiast utorować sobie drogę do ekstraklasy, dodatkowo ją sobie skomplikowali, a terminarz 4 ostatnich kolejek – wyjazd do Gdyni na mecz z walczącą o baraże Arką oraz domowe spotkania z walczącymi o utrzymanie drużynami z Opola i Tychów, przedzielone gorącymi derbami w Katowicach – jawią się jako trudniejsze niż jeszcze w ubiegłym tygodniu.
Po sobotniej potyczce, przed niezwykle ważną grą w Gdyni z Arką, Jarosław Skrobacz ma problemy w defensywie. W 1. połowie meczu z Resovią urazu doznał Paweł Baranowski. Zastąpił go Konrad Kasolik, który po chorobie w potyczce z Wisłą Kraków zasiadł na ławce. Dobrze zagrała w tej potyczce defensywa, więc z Sandecją do roszad w składzie nie doszło i defensora ponownie zabrakło w wyjściowej jedenastce. W spotkaniu z rzeszowianami Kasolik dość szybko otrzymał żółtą kartkę i w efekcie w Gdyni nie zagra. W efekcie Jarosław Skrobacz będzie musiał zmienić zestawienie defensywy. Na powrót do składu czeka m.in., związany przed laty z Arką Gdynia, Przemysław Szur. Wychowanek akademii Arki, pochodzący z Wejherowa, jesienią był podstawowym zawodnikiem Ruchu i jednym z liderów zespołu, ale wiosną w wyjściowym składzie pojawił się tylko 4-krotnie. Na przeszkodzie stawały mu kontuzja, kartki czy choroba.
~ Jarosław SkrobaczZawsze ktoś będzie miał pytania o rotację, inny o brak zmian. Ostatnio graliśmy na zero. Jeśli obrona grała dobrze, rywale nie kreowali okazji, to zmian nie dokonywaliśmy. Mamy kilku zawodników na pozycję. Wypada jeden, wskakuje następny. Do meczu w Gdyni sobie poradzimy.
Pod znakiem zapytania stoi, czy zdecyduje się wariant z czwórką obrońców – jak z Wisłą i Sandecją – czy trójką, jak z Resovią, czemu niektórzy się dziwili.
~ Jarosław SkrobaczChcieliśmy przejść na trójkę, by mieć za linią defensywnych pomocników Resovii trochę więcej ludzi do grania. Wyszło, jak wyszło. Nie chcę rozdzierać szat. Musimy zrobić wszystko, by być jak najlepiej przygotowani na spotkanie w Gdyni.
Ponadto wyłączony z gry będzie Przemysława Maj. Dobrą wiadomością jest to, że do środka pola po pauzie za kartki wraca Patryk Sikora. Treningi wznowił też Tomasz Swędrowski, który borykał się z kontuzją i ostatni występ zaliczył ponad miesiąc temu.
~ Jarosław SkrobaczTrudno liczyć, że w tej rundzie jeszcze poważnie nam pomoże.
W ekipie z Gdyni na pewno nie będzie mógł wystąpić w sobotę Marcus Vinicius.
Arka: Krzepisz – Marcjanik, Azackyj, Gol, Stępień, Milewski, Adamczyk, Skóra, Haydary, Gojny, Czubak
Ruch: Bielecki – Sadlok, Szur, Szywacz, Michalski, Sedlak, Sikora, Foszmańczyk, Feliks, Kobusiński, Szczepan
W sobotnie popołudnie Jarosław Skrobacz zmierzy się z Arką prowadzoną przez swojego „krajana” Ryszarda Wieczorka. Obaj szkoleniowcy kojarzą się automatycznie z Odrą Wodzisław.
~ Jarosław SkrobaczMieszkamy od siebie około 10 kilometrów, bardzo blisko, co dodaje smaczku. Znamy się bardzo dobrze. Podejrzewam, że wiemy wszystko o stylu gry, jaki preferuje trener Wieczorek, a podejrzewam, że on powie to samo o nas. Wiemy, co lubimy i na co się nastawiamy. To może być fajne spotkanie, a dla nas przede wszystkim musi być dobre.
Jeśli potwierdzą się przedmeczowe zapowiedzi to na boisku powinniśmy mieć nie mniejsze emocje niż 6 lat temu, kiedy te kluby mierzyły się w Gdyni jak na razie po raz ostatni. Wówczas stawką było utrzymanie w ekstraklasie. Arka uzyskała "zwycięski" remis po bramce, która - jak się okazało - została strzelona ręką przez Rafała Siemaszko. Wówczas nie było VAR, a Tomasz Musiał gola uznał. Tym samym już na kolejkę przed końcem Ruch został zdegradowany. Natomiast gdynianie utrzymali się tydzień później, wygrywając w Lubinie 3:1.
W poprzedniej rundzie, przed meczem w Chorzowie Ruch nawiązywał do tej sytuacji, mobilizując do przyjścia na trybuny kibiców. Na boisku skuteczniejszy okazał się jednak "mocny ogień", który zapowiadała Arka, gdyż wygrała 4:2. Ogólnie w pięciu ostatnich potyczkach między oboma zespołami cztery razy wygrali gdynianie, w tym raz po dogrywce w Pucharze Polski. W jednym spotkaniu miał miejsce remis.
Po raz ostatni Niebiescy pokonali Arkę dawno temu, bo w 2011 roku. Gole dla chorzowian strzelili wówczas Łukasz Janoszka i Maciej Jankowski.
Ruch przez całą rundę wiosenną ma zakaz wyjazdów zorganizowanej grupy kibiców na mecze ligowe. Jednak w ramach porozumienia między kibicami obu klubów goście mają pojawić się w Gdyni. Sektor dla przyjezdnych, zgodnie z przepisami będzie pusty, a przyjezdni mają zająć jedną z trybun przewidzianych dla miejscowych, zapewne w narożniku stadionu.
Przyjezdni jeśli chcą uzyskać bezpośredni awans do Ekstraklasy, to po prostu muszą wygrać najbliższe spotkanie. Po analizie ostatnich występów obu zespołów wydaje się to bardzo prawdopodobne. Mianowicie Arka ma ostatnio spore problemy w meczach przed własną publicznością. Wydaje się więc, że przy tak kiepsko dysponowanej drużynie gospodarzy, przyjezdni powinni powalczyć o komplet punktów. Plan dla Ruchu na tę kolejkę jest prosty. Wygrać z Arką oraz kibicować GKS-owi Katowice w starciu z Puszczą Niepołomice. W przypadku wygranej Ruch będzie mieć, na trzy kolejki przed końcem, dwa punkty przewagi nad strefą barażową i zapewnioną grę co najmniej w play-offach
Podsumowując: piłkarze Ruchu Chorzów wciąż mają wszystko w swoich rękach. Sprzyja im również terminarz. Oczywiście porażka Ruchu Chorzów w sobotnim meczu z Arką nie przekreśli jeszcze szans podopiecznych Jarosława Skrobacza na awans do Ekstraklasy, ale może skomplikować sytuację „Niebieskich" i sprawić, że kwestia promocji do elity nie będzie już tylko zależna od nich. 10 punktów w ostatnich czterech kolejkach da im bezpośredni awans do Ekstraklasy. Jeśli tych punktów zdobędą mniej, to muszą oglądać się na to, co robią na boiskach Fortuna 1. ligi ich bezpośredni rywale w ligowej tabeli.
źródła: twitter.com, youtube.com, lubsport.pl, flashscore.pl, fantastycznyskaut.pl, 90minut.pl, arka.gdynia.pl, slazag.pl, sportdziennik.com, sport.trojmiasto.pl, radiogdansk.pl, igol.pl, kibice.net, goal.pl, zagranie.com
- RNK95
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 1287
- Rejestracja: 5 lut 2017, o 22:42
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Dzisiaj historia może, ale nie musi zatoczyć koło. Ruch spadał po golu ręką Arki kilka lat temu, teraz wygraną z Arką może mocno przybliżyć się do awansu do Ekstraklasy. Mecz, który idealnie spinałby całą historię spadków i powrotu. Jeśli ktoś ma kiedyś napisać książkę o całym tym okresie odbudowy, to ten mecz byłby idealną puentą. Nie wierzę w przypadki, że taki mecz trafia się akurat w takim momencie. Dzisiaj wymęczona, wyszarpana, ale wygrana.
-
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 1622
- Rejestracja: 28 lut 2007, o 20:03
- Lokalizacja: BYKOWINA
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Ruch przez całą rundę wiosenną ma zakaz wyjazdów zorganizowanej grupy kibiców na mecze ligowe. Jednak w ramach porozumienia między kibicami obu klubów goście mają pojawić się w Gdyni. Sektor dla przyjezdnych, zgodnie z przepisami będzie pusty, a przyjezdni mają zająć jedną z trybun przewidzianych dla miejscowych, zapewne w narożniku stadionu.
Chyba kogoś poniosło....
Akurat Arka nie zgodziła się na przyjęcie Ruchu na swoje sektory....
Chyba kogoś poniosło....
Akurat Arka nie zgodziła się na przyjęcie Ruchu na swoje sektory....
SeRce w Bieli kRew w Błękicie KS RUCH Chorzów to moje życie
-
- Wspiera "Wielki Ruch"
- Posty: 1292
- Rejestracja: 1 sie 2018, o 18:27
- Kontakt:
Re: Arka Gdynia - Ruch Chorzów, sobota, 13.05.2023, 17:30
Dzisiaj, jak się nie wezmą do roboty, a reszta poczuje krew, to możemy się powoli żegnać z awansem.RNK95 pisze: ↑13 maja 2023, o 08:13Dzisiaj historia może, ale nie musi zatoczyć koło. Ruch spadał po golu ręką Arki kilka lat temu, teraz wygraną z Arką może mocno przybliżyć się do awansu do Ekstraklasy. Mecz, który idealnie spinałby całą historię spadków i powrotu. Jeśli ktoś ma kiedyś napisać książkę o całym tym okresie odbudowy, to ten mecz byłby idealną puentą. Nie wierzę w przypadki, że taki mecz trafia się akurat w takim momencie. Dzisiaj wymęczona, wyszarpana, ale wygrana.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: iglo i 84 gości